* * *

Podziel się:
0Shares

Szwedzkie szatano-brudy w głośnikach, ołowiane niebo i długi weekend dzięki trupom. Dopijam kawę i jestem na finiszu wizualizowania sobie jutrzejszego przemeblowania w mojej norze…

Paradoksalnie lubię dzisiejsze “święto”, albowiem jest to rzadka okazja ku temu, by w jakimś odprysku tzw. ambitnych mediów usłyszeć/przeczytać (TV jakoś mnie mało interesuje) coś sensownego na temat śmierci. Przykro, że w miarę rozsądne refleksje w tej materii są prowokowane w tym kraju przez katolickie masówki. Na marginesie: zawsze, przy okazji jakichkolwiek świąt w ramach tej zbankrutowanej religii, słyszymy o “refleksji, wyciszeniu i innych wzniosłych “stanach ducha”…

[soundcloud url=”http://api.soundcloud.com/tracks/65659014″ params=”show_comments=true&auto_play=false&color=000000″ width=”100%” height=”81″ iframe=”false” /]

W konfrontacji z ludycznością i pokracznością polskiego katolicyzmu brzmi to cokolwiek zabawnie, albowiem ciężko mi sobie wyobrazić tą masę wkurwionych ludzików, sunących w korkach na cmentarze. Znicze, płaczące dzieciaki, tłok, smród wosku, baby sprzedające kwiaty… znicze, więcej zniczy!!! Żadna z formuł “pocieszenia” w ramach tej mitologii nie jest spójna, w efekcie czego katolicy postrzegają śmierć w aurze przerażenia i strachu. Na nic zda się teologiczny bełkot o zwycięstwie życia nad śmiercią – spójrzcie na te “pełne nadziei” gęby tłoczące się pomiędzy grobami 1 listopada. Te “natchnione ufnością” zapłakane twarze, albo znudzone i rozdrażnione facjaty, w których głowach kłębią się myśli w stylu: kiedy to się, kurwa skończy?! Jak my wrócimy w tych korkach?

Eeeeeee, nie chce mi się o tym…

Fakt, iż żyjemy w zupełnie pojebanym kraju idiotów i mitomanów jest chyba znany każdemu średnio rozgarniętemu człekowi. Nie będę zatem rozwodził się nad rewelacjami popełnianymi przez Kaczyńskiego, Macierewicza i innych tego typu popaprańców. Miałem jednak mega-ubaw, czytając “trotylowego gniota” autorstwa Gmyza :D Tak wiejskiej niekompetencji w mediach dawno nie było. No i natknąłem się w necie na rewelacyjny, po prostu perfekcyjny komentarz niejakiego Wojtka Orlińskiego. Tekst bez litości i z niemałą dawką szyderczego humoru punktuje debilizmy kreowane przez orędowników “smoleńskiego zamachu”. Przeczytajcie ten tekst koniecznie! :)