Podziel się:
0Shares

Cóż, po niespodziankach jakie sprawiło mi Ubuntu po upgrade’owaniu do 9.10, zmieniłem system. Sam upgrade wlókł się jak flaki z olejem, choć przebiegł poprawnie. Restart i zaczęło się! Przede wszystkim zmieniony jakimś cudem xorg.conf i sypiące się iksy – na nic zdała się edycja samego xorg.conf. Poza tym znikające conky, procesor wariujący i okrutnie się grzejący. Poczytałem nieco na forach i okazało się, że nie tylko ja mam problemy z nowym Ubuntu. po kilku pomniejszych walkach, wkurzyłem się i zainstalowałem Linux Mint 7 Gloria.

W sumie żadnych niespodzianek, wszystko działa ok, łącznie z Compizem. Zrzuty są jeszcze z Gnomem, ale oczywiście dociągnąłem XFCE i Fluxboxa (rezerwowo, hehe) . Na pulpicie: conky, tapeta z jakiejś mintowej strony, ikony LaGaDesk-BlueNight…