Anarchole walczą o pokój, tra la la…

Podziel się:
0Shares

Ostatni Syberyjscy Nomadzi [1]

Ostatni Syberyjscy Nomadzi [2]

[Posłuchajcie “postulatów” w drugiej części… I bawcie się “w wolność”…

Rewolucje w Ameryce Łacińskiej zawsze były totalnym onanizmem dla [współczesnych] anarchistów. Chiapas jest symbolem, flagą… Podobnie Czeczenia. Od zawsze cierpiąca pod butem rosyjskim. Czy Chiapas i Grozny mają prawo do samostanowienia? Mają. Dlaczego? Ponieważ od lat walczą o swoją niezawisłość. Kim są anarchiści w tej walce? Nikim. Przyłażą, przyjeżdżają, pełni energii, haseł wyczytanych (wymyślonych) tu i tam, tra la la…

Kiiedyś, (w ’79),  pewien anarchista z USA przyjechał “wyzwalać Nikaraguę”: za Bakunina  [pewien komuch napisał książkę: Rewolucja w imię Augusta Sandino – stąd owa historia] – brzmi niemal aksamitnie – porażka!…  Zabawa w naród, w obrębie anarchizmu, zawsze przynosi lipne skutki.

Tymczasem na dalekiej Syberii wciąż funkcjonują społeczności i całe narody, wytresowane przez stalinowski terror, które dogorywają, których liczebność, kultura, język, zanikają z dnia na dzień… Wódka i system zmieniły ich azymut… Mimo to starają się być wciąż nomadami, mimo topniejącej liczebności – po prostu żyją…

Doskonale potrafię zrozumieć Czeczeńców, w ich tadycjonalistycznej walce (ale nijak nie połączę tego z islamskimi zwyczajami, które z anarchistyczną wolnością mają tyle, co sarmackie pierdolenie jednego z “ojców polskiego anarchizmu”).

Nikt nie walczy  o zapomniane ludy Syberii… Konfuzja? Gdzie są anarchiści, gdy kolejny lud Jakucji dogorywa? Są w dupie, na imprezach, koncertach, popijawach i nie-kończących-się-dyskusjach. Czy to wyrzut? Absolutnie nie! Anarchiści – wchodzący na obszar narodowy –  po prostu uwielbiają te wszystkie salonowe dyskusyjki, to przecudne pierdolenie, to teoretyczne zabijanie się nawzajem.