BitDefender – testowanie skanera wirusów.

Podziel się:
0Shares
Tak się złożyło, że całkiem niedawno wyszła wersja 0.96 popularnego na Linuksie antywira ClamAV. Ja do tej pory korzystałem z wersji 0.95 zainstalowanej z repo Debiana. Nie ma najnowszej wersji w repozytoriach, zatem postanowiłem z ciekawości zainstalować i wypróbować BitDefendera.
Instalacja jest banalna i sprowadza się do paru kroków:
~ dodajemy klucze:
# wget http://download.bitdefender.com/repos/deb/bd.key.asc
apt-key add bd.key.asc

~ do /etc/apt/sources.list (u mnie /sources.list.d/debian.list) dodajemy repo:

deb http://download.bitdefender.com/repos/deb/ bitdefender non-free

~ aktualizujemy repozytoria:

# apt-get update

~ przy pomocy apt-get/aptitude/Synaptica instalujemy BitDefendera.

Ja zainstalowałem skaner wraz z interfejsem GUI, by z ciekawości zobaczyć jak wygląda, choć wiedziałem, że i tak nie będę z niego korzystał. Tak, jak się spodziewałem, interfejs jest brzydki, windowaty i bez sensu :D Poniżej jednak kilka zrzutów jak to coś wygląda.
Po instalacji należy wysłać maila rejestracyjnego w celu otrzymania kodu, by z wersji trial zrobić sobie free. No i oczywiście zrobić update.

Jak na skaner, BitDefender ma oczywiście niewiele opcji, ale swoją rolę wypełnia doskonale. Obsługa w konsoli jest niemal identyczna jak w przypadku ClamAV. Program uruchamiamy poleceniem:

# bdscan

Skanowanie wygląda np. tak:

# bdscan -r /

gdzie -r oznacza rekursywne skanowanie – w tym przypadku – plików i podkatalogów w katalogu systemowym /

Skanowanie w konsoli na zrzutach.

czerwona ikona BitDefendera na panelu pulpitu

Generalnie BitDefender doskonale sprawuje się jako skaner wirusów, nie ma żadnych niespodzianek w jego działaniu. Przydałoby się, by w przyszłości stał się on również programem do aktywnej ochrony antywirusowej.