Uzależniony od podkastów

Podziel się:
0Shares

··· Wypompowany z sił po pracy, podłączam skuter do ładowania, zrzucam z siebie robocze szmaty, robię mega-mocną kawę, skręcam fajkę i odpalam podkast… Palę, gapię się przez okno; wraz z dymem ucieka ze mnie zmęczenie, a ja skupipam się na kolejnym odcinku jakiejś historii;

··· Zimę mamy wiosenną, albo jesienną. Dziś akurat pierwszy wariant. Wyjeżdżam za miasto, w głębokie zadupia. Znajduję jakąś ławeczkę pod lasem, albo stary, zrujnowany dom, siadam gdzie byle, wyjmuję z plecaka yerbomos. Świeża yerba pobudza, a w słuchawkach podkast.. Nie wiem nawet kiedy mijają dwie godziny;

··· Kolejka u lekarza, kilkadziesiąt minut przed snem, gdy mózg jeszcze coś tam kojarzy, sobotni poranek, gdy na śniadanie zapodaję sobie kilka krótkich odcinków z moich subskrybcji – krótko mówiąc, zawsze w takich sytuacjach rządzi podkast.

· · ·

Po raz pierwszy doceniłem potencjał podkastingu wiele, wiele lat temu, gdy mało  kto podniecał się tą formą przekazywania informacji. Oto bowiem decydenckie debile z Polskiego Radia postanowiły uśmiercić na falach krótkich redakcję esperancką; kraj, z którego pochodzi twórca języka międzynarodowego Esperanto, wypina się na tą tradycję i Pola Retradio en Esperanto znika z radiowego eteru… Redakcja jednak się nie poddaje, przenosi się do netu i każdy odcinek audycji w języku Esperanto można wysłuchać poprzez kanał RSS.

Tak naprawdę podkast jest “przedłużeniem” misji radia. Misji rozumianej jako rozpowszechnianie wiedzy i informacji poprzez słowo. Jest mega-przestronną formą komunikacji z odbiorcą i – co dla mnie najważniejsze w dobie kultury obrazkowej i w czasach wulgaryzowania przekazu poprzez jego permanentne skracanie i infantylizację – wymaga od nas trochę wysiłku w postaci skupienia się, zarzymania na chwilę, wyciągnięcia wniosków z tego, co dociera do nas w audio-pigułce, jaką niewątpliwie jest każdy odcinek podkastu.
Błędem byłoby jednak postrzeganie podkastingu jako “nowoczesnej wersji radia”; podkasty już dawno stanowią osobną, wyjątkową jakość i są wykorzystywane przez rzesze ludzi na całym świecie. Dzieciaki po szkole kleją podkasty o swoich problemach i pasjach, dziennikarze traktują je jako dodatkową sferę, gdzie prezentują często to, co odrzuca im mainstream, każda grupa hobbystyczna znajdzie w sieci podkasty na interesujące ich tematy. Gwiazdy, jutuberzy i inne tałatajstwo, któremu spadają rankingi, łapią się za podkasty, by podratować suby (są chlubne wyjątki wśród jutuberów, którzy tworzą naprawdę wartościowe treści w ramach podkastingu, ale to zdecydowana mniejszość). Generalnie podkast rozkwita, ma się świetnie i co najważniejsze w tych okrutnie zjebanych czasach – znajduje odbiorcę.

Podkast wymaga uwagi, jest kopem w ryj facebookowo-snapchatowym zombies, którzy “wiedzę” czerpią z postów i z obrazków dostępnych w necie. Może to właśnie podkasting stanie się jakąś formą “terapii” intelektualnej dla pokolenia bez wiedzy, bez wrażliwości, bez refleksji? Tak jak niegdyś Chory Portier, J.K. Rowling dokonał niemożliwego i oderwał dzieciaki od kompów, rzucając je w świat książek, może podkasty załatają choćby niewielką ilość dziur w mózgach młodych ludzi?

Jak zacząć przygodę z podkastami? Banalnie. Proponuję skupić przez chwilę na tym, co nas najbardziej pasjonuje, albo o czym zawsze chcieliśmy wiedzieć więcej, ale brakowało nam czasu, by zgłębić dany temat. Potem wystarczy już tylko otworzyć wyszukiwarkę DuckDuckGo (pamiętajcie: fuck off, Google!) i wpisać przykładowo: historia antyczna podkast, albo nauka szwedzkiego podkast
Istnieją oczywiście strony internetowe indeksujące podkasty – ich spis jest naprawdę imponujący! Serwisy takie jak iTunes, czy Spotify również oferują opcję odtwarzania i zarządzania podkastami. Mamy do dyspozycji aplikacje podkastowe. Wszystko podane na tacy… Wystarczy zacząć słuchać!

Czego słucham i na czym słucham? Przykładowy fragment spisu moich podkastów znajdziecie na screenie poniżej.


Generalnie tematyka podkastów, które subskrybuję, a więc słucham regularnie, oscyluje wokół filozofii, nauki, nowoczesnych technologii (cybernetyka, robotyka, informatyka), astronomii, anarchizmu, ekologii, radia… Lubię wywiady, często z ludźmi kompletnie nieznanymi szerokiej publiczności, a mającymi do powiedzenia mnóstwo ciekawych rzeczy. Uwielbiam reportaże radiowe (obecnie chyba każda rozgłośnia posiada dział z podkastami ze swoich audycji gadanych), wspomnienia, podkasty podróżnicze. Słucham podkastów po polsku, czesku, rosyjsku i angielsku; każdy język obcy radykalnie poszerza spectrum naszych podkastowych możliwości.

Na czym słuchać? Aplikacji podkastowych jest już naprawdę bardzo dużo. Dobrym wyjściem jest przetestowanie kilku i wybranie najwygodniejszej dla siebie. Osobiście testowałem kilka apek na Linuksie (w wersji GUI) i powiem szczerze, że większość, to gówniane wodotryski i mała funkcjonalność. Na uwagę zasługuje gPodder, fajna minimalistyczna aplikacja. Sam polecam dwa rozwiązania pod Linuksem: newsbeuter + mplayer oraz VLC. Pierwsza opcja dla maniaków konsoli i CLI – przez lata w ten sposób subskrybowałem kanały RSS i audycje radiowe. Drugie wyjście, to poczciwy multimedialny odtwarzacz VLC, który naprawdę rewelacyjnie sprawdza się jako podkastowa machina (screenshot powyżej jest zrobiony właśnie w VLC).

Jeśli chodzi o Androida, to dla mnie wybór jest tylko jeden: Podcast Addict. Wypróbowałem wiele aplikacji mobilnych i jedne były do dupy pod względem użytkowym, inne były płatne, a jeszcze inne zalewały mnie reklamami do zrzygania. W Podcast Addict jest absolutnie wszystko, czego potrzebujemy, by zacząć bawić się podkastami. Aplikacja jest meeega-rozbudowana, z milionem opcji, a przy tym niezwykle intuicyjna, z doskonałym interfejsem – to przykład apki przemyślanej od A do Z. Od razu czujesz, że twórcy traktują cię poważnie jako użytkownika.
W wresji free Podcast Addict jest narzędziem w pełni używalnym, z małą, dyskretną belką reklamową wyskakującą u dołu ekranu co jakiś czas – kompletnie nie przeszkadza w nawigacji. Wersja “premium”, to po prostu wyłączenie owej belki; tak naprawdę chodzi o to, aby wesprzeć twórców PA, którzy robią perfekcyjną robotę – wersja bez reklam kosztuje nas jednorazowo 10PLN, czyli śmieszne pieniądze.
PA posiada zajebisty system zarządzania podkastami, fajny odtwarzacz i przede wszystkim świetną wyszukiwarkę podkastów.

Zaczynajcie swoje przygody z podkastami i piszcie przy okazji, czego słuchacie – inspiracje zawsze mile widziane!

Radio | XHDATA D-808

Podziel się:
0Shares

Istnieją takie pasje, które nigdy, przenigdy nie znikają z naszego życia, nie nudzą się, nie “płowieją” z biegiem czasu. Taką właśnie pasją jest u mnie radio. Radio jako medium, jako źródło informacji (inspiracji, zachwytów, wiedzy…), jako doskonała (zaryzykowałbym stwierdzenie: najdoskonalsza obok książek) forma rozprzestrzeniania tego, co już niemal zdechło we współczesnym świecie: refleksji.
Już na starcie stawiam mega-wysoko poprzeczkę; w tym kontekście, radiem nie są dla mnie twory w stylu: RMF, Antyradio, Radio Plus, Radio Złote Przeboje i im podobne. To tylko komercyjne przedsięwzięcia audio, wykorzystujące technologię radiową do rozpowszechniania w eterze gnojówki i gumy do żucia dla uszu…

Dosyć długo nie poruszałem tematu radiowego na tym blogu (jeeeb, dosyć długo nie poruszałem tutaj żadnego tematu :D), więc pokrótce napiszę, czego słucham na codzień, czego “od święta”, co w temacie radia kręci mnie najbardziej…
Będąc w domu, praktycznie nie korzystam z pasma FM, najpowszechniejszego w Polsce źródła sygnałów rozgłośni radiowych; nie korzystam wyłącznie dlatego, że w domu słucham radia na Medionie – jest to odbiornik internetowy wraz z modułem cyfrowego radia DAB+. Radiowa cyfra, to bajkowa jakość dźwięku i zero szumów; całe Polskie Radio (wraz z rozgłośniami lokalnymi) nadaje już w technologii DAB+, pojawiają się cały czas nowe rozgłośnie (również te z projektu Twoje Radio Gminne – nadające również w całej Polsce na falach średnich, w tym Twoje Radio Andrychów – stacja z mojej mieściny), co mega cieszy; w Europie Zachodniej większość rozgłośni (również komercyjnych) już dawno przeszło na DAB+ (np. Norwegia w 100% nadaje tylko cyfrowy sygnał)…

Wstaję rano i pierwszą czynnością jest oczywiście włączenie radia. Wtedy to zazwyczaj można u mnie usłyszeć Halo Radio (o tym projekcie szerzej napiszę w osobnym wpisie – Halo Radio, to rozgłośnia Fundacji Obywatelskiej, oddolna inicjatywa nie-polityczna, stricte obywatelska), WRN (World Radio Network) Russian – rosyjskojęzyczne stacje internetowe, średnio- i krótkofalowe z całego świata, albo Trójka, względnie Dwójka. Około 10:00 przed południem przełączam się na Radio TOK FM, na audycję “OFF Czarek”, Cezarego Łasiczki, albo od samego rana słucham tylko Эхо Москвы (Echo Moskwy) – jedynej niezależnej rozgłośni radiowej w Rosji.
Generlanie wszystkie te rozgłośnie, to “radio gadane” (no, może oprócz Trójki i Dwójki, w której mamy też muzę klasyczną), gdzie w 95% dominują audycje, wywiady i słowo jako takie.

Jeśli jestem poza domem, w miejscach gdzie nie ma netu, albo gdzie nie chce mi się wyjmować mojego telefonu (7-calowy “telewizor”, Xiaomi Mi Max3), korzystam z małej chińskiej zabawki FM/AM, którą zawsze mam ze sobą w plecaku (fota poniżej).

Odbiornik ten (gabarytowo ciut większy od pudełka zapałek) zadziwiająco dobrze działa w paśmie fal średnich i całkiem spoko w zakresie FM. Zazwyczaj słucham na nim Trójki, Dwójki i Radia Katowice, a wieczorami gdzieś w plenerze słucham na falach średnich radiostacji z Chorwacji, Czech, Włoch i Hiszpanii. Wielokrotnie to mała zabawka ratowała mi dupę, gdy byłem poza domem bez telefonu, a wiedziałem, że akurat w Jedynce będzie jakieś słuchowisko, w Dwójce teatr radiowy, a w Trójce moja ukochana Ola Kaczkowska i jej Ciemna Strona Mocy.

Gdyby nie radio, najpewniej już daaaawno temu zwariowałbym w pracy. Radio wyłącza mnie od otoczenia, daje złudzenie szybko mijającego czasu, sprawia że myślę o czymś innym, niż praca… Ale bycie laserowcem nie jest proste, jeśli chce się jednocześnie słuchać radia. Dziesiątki ton stali wokół, urządzenia elektryczne (m.in. prądy pasożytnicze) i samo promieniowanie lasera – wszystkie te czynniki dewastują sygnał radiowy w 95%. Zatem moje wyżej opisane kieszonkowe radyjko na nic się zdaje – nie łapie ono żadnej stacji w obrębie lasera. Pozostaje telefon i net.
Kiedyś kupiłem za psie pieniądze jakiś używany telefon z Androidem, który udźwignąłby kilka aplikacji radiowych / audio. Mam na nim zainstalowaną aplikację PC Radio (chyba najlepsza apka radiowa jaka istnieje – dostęp do radiostacji z całego świata, dziesiątki tysięcy streamów live, działa perfekcyjnie, mało inwazyjne reklamy), Spotify i Podcast Addict. Oprócz tego nic więcej na tym telefonie. Na jednym ładowaniu ten staroć wytrzymuje jakieś 5 godzin odsłuchu – lepsze to, niż hałas i syk lasera…
W pracy słucham Trójki, bo muszę mieć wtedy jasny podział: muzyka-słowo. Nie sposób skupić się wyłącznie na audycjach gadanych, gdy obsługuje się laser. Czasami słucham Czwórki, a gdy chcę skonfrontować jakieś info z reżimowych mediów, zapodaję sobie parodię radia informacyjnego, czyli Polskie Radio 24 (ta rozgłośnia, to sztandarowy przykład tego, jak cudownie można spierdolić wartościowe radio gadane przez polityczne manipulacje Dobrej Zmiany).

Po pracy i w weekendy uruchamiam moje globalne odbiorniki krótkofalowe. Sprawdzam propagację fal krótkich na dany dzień oraz aktywność słoneczną i albo zostaję w domu, robiąc sobie stanowisko odsłuchowe na parapecie okna (włączam zewnętrzne anteny kablowe), albo biorę radioodbiorniki ze sobą i jadę w któreś z miejsc, które mam upatrzone pod kątem względnie dobrego odbioru na falach krótkich.
Moim głównym odbiornikiem wciąż pozostaje Tecsun PL-660, faktycznie jeden z czołowych przenośnych  radioodbiorników globalnych dostępnych na rynku. Oczywiście chciałoby się kupić Tecsun PL-880, ale nawet na Aliexpress ceny są jak dla mnie zaporowe (780-900 PLN). PL-660 jest jednak świetnym odbiornikiem, który nigdy mnie nie zawiódł (w przeciwieństwie do Degena).

Ponad rok temu obejrzałem / przeczytałem kilka recenzji globalnego odbiornika będącego bezpośrendnią konkurencją Degena. Degen DE1103 był moim pierwszym profesjonalnym odbiornikiem światowym i jarałem się nim wiele lat. Jednak jego słaba selektywność w modulacji SSB i kłopotliwa obsługa sprawiły, że zainteresowałem się radiem o nazwie XHDATA D-808.
Można powiedzieć, że to “lepszy Degen”. Tak bym go rzeczywiście scharakteryzował. Odbiór na falach krótkich (XHDATA obsługuje oczywiście cały zakres: 1711 – 29999 kHz) i średnich jest relatywnie ciut lepszy, niż w Degenie i to bardzo cieszy, szczególnie w plenerze – odbiornik ten często przebija czystością odbioru Tecsuna. Sporą frajdą jest jednak modulacja SSB i funkcja jej podziału na dolno- i górnowstęgową, co radykalnie poprawia nasłuch krótkofalowców; w Degenie SSB niestety leżało i kwiczało.
XHDATA świetnie działa również nocą w zakresie MW, szczególnie z anteną Tecsun AN-100 (fota poniżej), którą również sprawiłem sobie jakiś czas temu. Mocno polecam tą antenę wszystkim, którzy chcą naprawdę poznać fale średnie – świetnie poprawia jakość sygnałów rozgłośni słabo słyszalnych w Polsce, posiada potencjometr, więc możemy się dodatkowo dostroić, niezależnie od odbiornika.

To tyle pokrótce… Wiem, że powtarzam się w tym poście w niektróych miejscach, ale mam mikroskopijną nadzieję, że może ktoś, kto przeczyta ten tekst, wkręci się w radio tak jak ja :)
Następnym razem napiszę więcej o samym paśmie fal krótkich, a szczególnie o “wypalaniu się” w ostatnim czasie  krótkofalowych rozgłośni z mniejszych krajów i o postępującej monopolizacji tego zakresu przez Chiny, Rosję i USA.

··· informacje pogodowe + koordynaty w paśmie lotniczym (AIR) na 125.126 MHz

Spotify

Podziel się:
0Shares

Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z płatną platformą muzyczną, co więcej – nie zamierzałem płacić za dostęp do muzy. Tak się składa, że większość rzygo-wrzasków, które trafiają w mój zboczony gust, znajduję poza oficjalnymi strumieniami, poza mainstreamem, gdzieś baaardzo daleko od komercyjnych zlewów i znanych gwiazdorskich ruchawek.

Dlaczego więc Spotify? Ano pojawiła się możliwość aktywowania konta Spotify Premium za darmo, więc z niej po prostu skorzystałem. W ramach przedłużenia umowy z siecią komórkową dostałem opcję włączenia Spotify Premium na dwa lata za friko.

O samym Spotify pisano i pisze się w necie mnóstwo. Dobrze i źle. Neutralnie i entuzjastycznie. Ja generalnie z własnej woli nie zapłaciłbym 19.90PLN / miesiąc, aby mieć dostęp do wszystkich funkcji Spotify. Najzwyczajniej w świecie potrafiłbym się bez tego obyć. Skoro jednak mogę za darmochę pogrzebać w czeluściach tego serwisu, a przy okazji – w ramach własnego profilu – zapisywać utwory, słuchać ich w trybie offline, tworzyć sobie playlisty, korzystać ze Spotify na trzech urządzeniach i mieć praktycznie “ze sobą” muzę, której słucham w każdym miejscu – dlaczego nie?

Osobiście korzystam z aplikacji Spotify na Linuxa, która jest mega-przejrzysta i pozwala w bardzo szybkim czasie znaleźć to, co akurat nas interesuje (po tagu, artyście, tytule płyty, radiowych playlistach danej kapeli/artysty etc.). W opcji Premium mamy możliwość obserwowania artystów, stacji radiowych wykonawców / gatunków muzycznych, odsłuchiwania wszystkich płyt, zapisywania ich, tworzenia własnych playlist, kolejkowania muzyki, tworzenia folderów itp.

screenshot_2016-11-25-20-23-43-361_com-spotify-music
Na Xiaomi Mi Max mam aplikację pod Androida, która również sprawuje się całkiem spoko i chyba z niej będę najczęściej korzystał. Ponadto w moim internetowym radioodbiorniku Medion – po upgrade’ach – pojawiła się opcja odsłuchiwania aktualnej listy utworów ze Spotify. Obie aplikacje (mobilna i linuksowa) posiadają szybki przełącznik urządzeń, na których możemy słuchać naszej muzyki. Niestety z poziomu Mediona nie jestem w stanie sterować Spotify – radio odtwarza tylko aktualnie wybrany utwór i podaje na wyświetlaczu jego nazwę, nic poza tym. Mimo wszystko bardzo podoba mi się możność odsłuchiwania skolejkowanych utworów w Medionie, zwłaszcza gdy czytam, albo zasypiam – puszczam sobie playlistę z dark ambientem i nie muszę gnić przy laptopie, aby słuchać muzy z głośników…

Co mi się podoba w Spotify? Choćby to, że na dzień dobry znalazłem jakieś 75% DIY muzy, której słucham na co dzień (na screenie poniżej przykład z wycinkiem crust/grindcore kapel, które obserwuję). Świetną rzeczą jest to, że mam “pod ręką” np. wszystkie płyty Napalm Death i nie muszę ich szukać w kompie, nie muszę kopiować ich do telefonu itd.  Przy okazji niszowych projektów dark ambient / experimental / power electronics (żeby wziąć pierwsze z brzegu rzeczy, które muzycznie mnie interesują…) wybieram opcję podobnych artystów i mam z kolei błyskawiczny dostęp do kolejnych ciekawych płyt, których w życiu nie słyszałem. Poza tym, przykładowo, zachce mi się w pracy psłuchać starych kawałków Cannibal Corpse albo Amebix i w kilka sekund mam to, czego chcę.

spotify

Oczywiście w dużej mierze Spotify, to kopalnia dźwięków spod znaku “twardej komerchy”, ale wszelkie Hot Top 50, Greatest Hits i inne nowinki z korporacyjnych wytwórni to kupa, która kompletnie mnie nie interesuje; personalizuję sobie profil tylko z taką muzyką, jakiej słucham (na przykład nic tak nie cieszy jak wszystkie płyty Ryoi’ego Ikedy w jednym miejscu – podobnie rzecz ma się z innymi artystami typu Aoki Takamasa, Pharmakon, Lustmord…).

Jakość dźwięku w opcji Premium jest po prostu bajkowa. Jeśli wezmę pod uwagę możliwość skonfigurowania sobie w Xiaomi rodzaju suchawek jakich używam i pobawię się equalizerem, dźwięk po prostu zabija!

Póki co nie ma się do czego przypieprzyć, choć powtórzę – nie zdecydowałbym się na płacenie za strumieniowy serwis muzyczny jakim jest Spotify (i jemu podobne). Jeśli jednak zrobiła to za mnie sieć komórkowa, to cynicznie korzystam :)

Radio

Podziel się:
0Shares

img_20161104_192940

Co tam w eterze piszczy? Cholera, ostatnimi czasy z prawdziwym radiowym eterem mam styczność wyłącznie na flach krótkich; wszelkie inne radiostacje, których słucham codziennie, odpalam albo w cyfrowej technologii DAB+ albo poprzez równie cyfrowy net. Trochę mało romantycznie, ale przyznam, że kiedy słucha się na codzień radia w DAB+, potem nawet FM w jakości stereo brzmi nędznie i płasko.

Medion spisuje się rewelacyjnie! Męczę ten odbiornik niemal 24h/dobę i serio, trudno byłoby mi przestawić się teraz na standardowy odbiornik FM. Bez Mediona jak bez ręki! Będąc poza domem korzystam z aplikacji Polskiego Radia, względnie z aplikacji PC Radio (z uwagi na wszystkie “moje” polskie i ruskie rozgłośnie w jednym miejscu i ze względu na świetny streaming). W robocie niestety jestem skazany na trzeszczące potwory typu RMF, czy Eska Rock – gwałt na uszach, wkurw i porażka…

Pdział na dzień i noc jest u mnie teoretyczny, tryb snu / nie-snu postawiony na głowie, zatem trudno powiedzieć, od czego (radiowo) zaczynam “dzień”. Zwyczajowo jest to Trójkowy Budzik, który często spełnia moje poranne życzenia muzyczne (pozdrowienia dla autorów programu i prowadzącego!). Potem przełączam się na Радио Свобода (Radio Swoboda – dawna Wolna Europa, redakcje: białoruska i rosyjska) i na Эхо Москвы (Echo Moskwy) – obu tych radiostacji słucham później w różnych porach dnia, ze względu na ciekawą antyputinowską publicystykę. Ostatnio równie często gości u mnie radio Коммерсант (Komersant) – podoba mi się spójna ramówka i do bólu informacyjny profil rozgłośni – dla miłośnika radia gadanego, to po prostu bajka!
Chcąc dowiedzieć się tego, “co myśli Kreml” wystarczy na chwilę (dłuzej się nie da, naprawdę…) włączyć Радио России (Radio Rosji), albo bardzo ekspansjonistyczny ostatnimi czasy państwowy projekt medialny stworzony przez putinowski reżim: Radio Sputnik. Sputink, to projekt międzynarodowej platformy medialnej, działający w kilkunastu (kilkudziesięciu?) językach świata, obejmujący strony internetowe i rozgłośnie radiowe – również po polsku. Sputnik, to propagandowa tuba Kremla. Toporna i mimo chęci – chyba mało skuteczna. Warto jednak posłuchać dzień, czy dwa, zapoznać się ze specyficzną – mówiąc łagodnie – optyką Kremla. Kiedyś, gdy bawiłem się już w krótkie fale radiowe, a internet był ciągle luksusem, codziennie słuchałem polskiej redakcji radia Голос России (Głos Rosji). Teraz od czasu do czasu włączam Sputnik i… dziwnym trafem niektóre głosy prowadzących dziwnie kojarzą mi się właśnie z tą starą polską redakcją w Moskwie. Symtomatyczne.

Ponadto dzień mija mi na przełączaniu się z Polskiego Radia 24 na TOK FM i odwrotnie. Zabawnie jest porównywać głosy Dobrej Zmiany i starej Michnikowszczyzny. Publiczne radio tonie pod naporem prawicowej gnojówki. PR 24 stara się być obiektywne, ale niestety ni chu… mu nie wychodzi… TOK FM natomiast obiektywnym być się nie stara i serwuje to, co zawsze serwowało… I tak przełączam się między dżumą, a cholerą…

Jedynki nie słuchałem już baaaardzo długo, zatem nie jestem w stanie powiedzieć, jak tam przebiega proces gnicia mediów “publicznych” (tfu! narodowych!). Czwórki posłucham, gdy grzebiąc w ramówce znajdę jakąś fajną audycję z muzą elektroniczną. Pozostaje zatem moja ukochana Dwójka, wspomniane PR 24 (aaa! zapomniałem dodać! PR 24 od 1 września jest słyszalne nie tylko na DAB+, ale i w paśmie FM, w większych miastach) no i biedna Trójka, którą gwałcą rozmaite Semki, Górscy i inni popaprańcy; mimo to Trójka jakoś się trzyma. Potrzeba jedynie odrobiny cierpliwości w odsiewaniu prawoskrętnych spadochroniarzy.
Nadające w DAB+ Radio Rytm raczej mnie nie bawi, albowiem serwuje się tam “bardziej ambitne” wersje RMF-owych i ZET-kowych hitów z dupy. Radio Dzieciom – nie słuchałem, ale domyślam się, że jest to spoko oferta dla posiadających dzieciaki – lepiej chyba puszczać dzieciom słuchowiska i radiowe bajki, niż tuczyć je telewizyjnymi animowanymi napierdalankami i oczopląsem.

Oprócz tego w czasie czytania słucham mnóstwa rozgłośni netowych z muzyką klasyczną, eksperymentalną, z typowym chillout’em czy ambientem. Ich lista (podobnie jak lista wszelkich innych radiostacji z całego świata) w Medionie sukcesywnie się powiększa , więc mam w czym wybierać.

Zacząłem też leniwie zimowy sezon nasłuchów na falach krótkich, zrobiłem sobie nowe anteny kablowe; po zmianie czasu na zimowy, zmieniło się wiele częstotliwości, ale z pomocą przychodzi rewelacyjna aplikacja na Androida: Shortwave Schedules. W kilka sekund znajdziemy tam każdą radiostację nadającą na falach krótkich i średnich (kryterium wyszukiwania po częstotliwości, czasie nadawania i po języku audycji). Jak zwykle przyda mi się ona przy każdym wyjściem z odbiornikiem globalnym w teren.
Póki co nic się u mnie nie zmieniło: wciąż nasłuchuję na dwóch odbiornikach: Tecsun PL-660 i Degen DE1103