DeaDBeeF – minimalistyczny odtwarzacz audio. Mój absolutny hit!

Podziel się:
0Shares
Przeglądając ostatnio strony o Debianie, natknąłem się na domową stronę projektu DeaDBeeF. Totalnie się zdziwiłem faktem, że istnieje tak wspaniały i minimalistyczny zarazem odtwarzacz audio jak właśnie DeaDBeeF (swoją drogą – oryginalny pomysł na nazwę! hehe…).
Jestem absolutnym entuzjastą minimalizmu zarówno na desktopie jak i w aplikacjach, dlatego bardzo ucieszyłem się, że istnieje DeaDBeeF. W rankingu odtwarzaczy rządzi u mnie moc, a jeśli chodzi o GUI – Exaile i (od biedy) Banshee. Moc jest moim konsolowym faworytem i używam go codziennie. Exaile w zupełności zadowala moje “potrzeby”, podobnie jak Banshee, który już jednak “śmierdzi” przekombinowaniem i zbędnymi duperelami. Inne odtwarzacze kompletnie mnie nie obchodzą; Audacious, XMMS są beznadziejne, Rythmbox, to totalna klapa, a pierwsze miejsce brzydoty, gadżeciarstwa i zaśmiecania sobie CPU zajmuje porażka o nazwie Amarok.
Po odkryciu DeaDBeeF, pozostaję przy nim jako przy iksowym odtwarzaczu audio, który w pełni zaspokaja moje potrzeby i przede wszystkim ma bardzo oszczędny i minimalistyczny interfejs, co sobie ogromnie cenię; pełna funkcjonalność połączona z brakiem zbędnych gówienek i prostota formy, to dla mnie ideał.
Szczegółowy opis możliwości programu znajdziecie na stronie projektu i tam również znajdziecie paczki do pobrania DeaDBeeF (w repo Debiana bowiem nie ma paczki DeaDBeeF, ale na stronie znajduje się pakiet .deb, obok paczek dla Archa i openSUSE).
Jak dla mnie, w kategori odtwarzacze z GUI – rządzi DeaDBeeF!