Debian Sid – uwaga na dist-upgrade! | Wysyp xserver/xorg

Podziel się:
0Shares

Ta akcja zdarza się co jakiś czas w niestabilnej gałęzi Debiana… Wpisujesz:

# apt-get dist-upgrade

… po czym otrzymujesz info, że do wywalenia lecą pakiety xserver, xorg, etc. Dla aktualizujących Debiana Sid przez jakąś GUI-nakładkę może to okazać się to “delikatnym destroyem systemu”, albowiem większość “klikaczy” nie przegląda listy pakietów do usunięcia/zaktualizowania i – w tym konkretnym przypadku – okaże się, że usuwają sobie całe środowisko X-ów :) Oczywiście system jest do “uratowania”, ale stan pakietów powodujących takie kwaśne przypadki powoduje, że nie jest to pozbawione bólu :)

dist-upgrade

Najlepszym wyjściem jest oczywiście odczekanie kilku dni i ponowne zrobienie

# apt-get update && apt-get dist-upgrade

z jednoczesnym przyjrzeniem się liście pakietów do usunięcia. Urok niestabilnej gałęzi Debiana :) Najlepiej aktualizować Debiana w powłoce, bez żadnych gównianych graficznych zabawek…

2 odpowiedzi do “Debian Sid – uwaga na dist-upgrade! | Wysyp xserver/xorg”

  1. Cytat: ” okaże się, że usuwają sobie całe środowisko X-ów :) Oczywiście system jest do “uratowania”…”

    He he… no… tylko czy większość klikaczy wie jak “uratować”?
    Będę wredny i niewyrozumiały.
    Bardzo dobrze i niech się sypie takim jednostkom ile wlezie, a dzięki temu zrozumieją, że za pomocą konsoli, bez X-sów wystarczy w takiej sytuacji zastosować odpowiednie polecenia.
    Jakież zdziwienie było u mojego kuzyna kiedy zastosowałem u niego i w przypadku podobnej do opisanej przez Ciebie sytuacji – Ctrl + Alt + F1 i “naprawiłem” mu Debiana z tfu “Gnome dla smartfone” :)
    – To tak mooożnaaa?
    – A można!

    Pozdr
    Lord

  2. Mnie wkurwia jedynie “głaskologia” wszelkich ubuntoidów w stosunku do nowych użytkowników Linuksa, to pluszowe “zainstaluj Ubuntu i będzie prześlicznie”, etc…
    Pomijam juz fakt, że zapewne niebawem Ubuntu przestanie być GNU/Linuksem (jak ja czekam na tą chwilę!!!) i stanie się kolejnym komercyjnym shitem dla wszystkich i dla nikogo jednocześnie.

    Magia Ctrl+Alt+F1 polega właśnie na tym, że można do woli uczyć się w powłoce, odzwyczajać się od oczywistych klik-reakcji, gdy coś się zjebie w systemie. Prawda jest taka, że najpierw trzeba kilka dystrybucji “zepsuć”, by “naprawiając” je czegokolwiek się nauczyć.
    No ale my o tym doskonale wiemy, szkoda, że na linux.pl panuje częsta moda na pieszczoty dla newbies, na łechtanie ich ubu-czymś-tam. Ja pamiętam ile zjebek i szyderstwa zaliczyłem na początku, na rozmaitych forach, ircach i innych zakątkach z Linuksem. I gdyby nie to zapewne niewiele bym się nauczył (mimo, że żaden geek ze mnie).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *