Do not stare into beam or view directly with optical instruments!

Podziel się:
0Shares
Śnieżyca za oknem i zimna kawa na stole. Z radia sączy się industrial, a ja udaję że mam siły na to by ogarnąć co nieco burdel wokół mnie. Tzw. wolny czas kroję na baaaardzo cienkie plasterki; niskokaloryczne godziny wyrwane z objęć roboty i snu. Na języku wieczny słodkawy posmak – laserowy “bonus”, pozostałość mikroskopijnego pyłu i syfiastych związków chemicznych uwalniających się, gdy laser tnie grubą stal jak plastelinę. Wprost wymarzona sceneria dla onanistów working class.
Laser Radiation! – Do not stare into beam or view directly with optical instruments!
Każdego dnia 666 nalepek tego rodzaju straszy i przypomina. Czasem zmęczone oczy pieką kurewsko od gapienia się na mega-jasne rozbłyski, gdy mieszanina tlenu, azotu i helu wyrzyguje snopy iskier przez soczewkę lasera. Syk, smród i promieniowanie.
Przez wszystkie te miesiące w pracy nabawiłem się czegoś w rodzaju pancerza, warstwy zobojętnienia i ślepoty na wszystko co wokół mnie. Od czasu do czasu dopada mnie panika i wkurw: dlaczego, do cholery, funkcjonuję w tej szklanej apatycznej kuli?! Praca zabija w większości przypadków, czyni z nas świnie nakręcane przyzwyczajeniami i rutyną; sama świadomość tegoż nie pomaga w wyrwaniu się z letargu.
Wieczorami czytam w kiblu Ciorana, by utwierdzić się w przekonaniu, że te nędzne, małe procesy wydalnicze przekładają się bezpośrednio na szerszy kontekst potocznie nazywany życiem.

0 odpowiedzi do “Do not stare into beam or view directly with optical instruments!”

  1. Mnie już nie ogarnia wkurw… Jestem cudownie zobojętniała na wszystko. Mierzę grubość pancerza i przeliczam, czy jest dość gruby. Uszczelniam się. Połykam emocje. Zamieniam się w cyborga, w którym cały czas coś nie styka. Wypełniam czas czymś tam. Rytuał wstawania, wyjścia z domu, czas poza nim, powrót, flaszka wina… Jakoś kręci się. A w międzyczasie dziecko dorosło, szuka sensu, celu i całkiem przypadkiem spełnia moje marzenia o życiu… Odezwij się. Ściskam mocnoeva

  2. Eva w starej [relatywnie] dobrej formie :) Ostatnio nawet próbowałem wrócić do wina, ale niestety kompletnie nie moja bajka. Wytrawne czerwone, które uwielbiałem smakuje mi jak papier, poranki jak toaletowa wersja tegoż, więc sobie darowałem. Pozostały 40%-owe strzały w pusty lub przepełniony łeb… :)Stęskniłem się za Tobą, łobuzie :)***Scatha? Źle, lepiej, źle, lepiej… Sinusoida 13-letniej księżniczki nienawidzącej już smrodu weterynarza… Jakoś sie trzyma, ale to już TEN okres, gdy męczy ją psi żywot…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *