Mój Sparky – krótko o tym, co nowego

Na pokładzie mojego Sparky’ego wszystko śmiga wyśmienicie! Sparky Linux (warto podkreślić, że to projekt polskiej ekipy związanej z portalem i forum linuksiarze.pl), to meeega wygodny i zawsze świeży system operacyjny, a praca na nim to płynna, wygodna i dająca wiele radości sielanka. Sparky, w odróżnieniu od wielu innych debianoidów (czyli dystrybucji Linuxa bazujących na Debianie), nie pracuje w oparciu o stabilną gałąź Debiana – jego repozytoria pochodzą z gałęzi testing / unstable (sid). Dzięki temu niemal codziennie otrzymujemy aktualizacje systemu / aplikacji, nasz system pracuje bez żadnych zgrzytów, a świeże pakiety sprawiają, że nasz Linux jest always fresh.
Nie zmieniałem praktycznie niczego w wyglądzie pulpitu pod i3. Chyba wyczerpałem limit czasu na konfigurację dotfajli w menadżerach okien. Pozostaję przy i3, bo spełnia swoje zadania perfekcyjnie i najwygodniej nawiguje mi się właśnie w nim… Przy okazji – bardzo mocno polecam zajebisty kanał jutubowy: DistroTube, traktujący ogólnie o dystrybucjach Linuxa, ale również o tiling window managers, takich jak i3 właśnie. Koleś skutecznie zaraża entuzjazmem do tych najwygodniejszych i najbardziej praktycznych menadżerów okien pod Linuxa / BSD. Znajdziecie go też na Telegramie.

i3 – clean
i3 – dirty

* * *

Jeszcze do niedawna można było w repozytoriach wielu dystrybucji Linuxa znaleźć fajną apkę do słuchania radia z interfejsem GUI. Nazywała się ona gradio i spełniała swoją rolę całkiem całkiem. Obecnie gradio jest martwe, ale jednocześnie “przepisano” aplikację w języku Rust i nazwano Shortwave.
Nazwa, rzecz jasna, myląca, albowiem Shortwave nie służy do słuchania audycji krótkofalowych w necie, a po prostu streamuje wszelkie możliwe stacje radiowe na świecie, w większości przypadków nadające na falach ultrakrótkich (FM) i w internecie. Streamów mamy całe mnóstwo (choć wydaje mi się, że baza Shortwave nie jest tak obszerna, jak np. baza mojego radioodbiornika internetowego Medion, czy apki PCRadio na Androida, ale mogę się mylić), a wszystkie zgromadzone są w bazie publicznej dostępnej dla wszystkich na Community Radio Browser, gdzie każdy z nas może swobodnie dodawać kolejne streamy znanych sobie radiostacji.

Interfejs programu Shortwave – moja lista radiostacji

Sto lat świetlnych temu, gdy odkryłem konsolowy odtwarzacz audio: moc (music on console), polubiłem go za prostotę, ale szybko zdałem sobie sprawę, że już na starcie przegrywa on z innym konsolowym zestawem: ncmpcpp + MPD (music player daemon), a były to czasy gromadzenia na dyskach tysięcy mp3; już wtedy uznałem, że moc będzie pełnić rolę wyłącznie odtwarzacza radiowego w moim Linuxie. I tak pozostało do dzisiaj.
Instalujemy moc, odwiedzamy Community Radio Browser, wyszukujemy ulubione stacje radiowe (aktualnie wszystkich stacji w bazie jest 27593) i zapisujemy do plików interesujące nas streamy. W konfiguracyjnym pliku moc zaznaczamy nasz folder ze streamami jako główny folder muzyczny (chociaż to nie konieczne, albowiem moc zapamiętuje ostatnią lokalizację, więc wystarczy raz wejść w folder streamowy, by po ponownym otwarciu znowu nawigować w tymże folderze) i… mamy zajebiste radio w konsoli, a jednocześnie alternatywę dla Shortwave. Dzięki temu oszczędzamy na zasobach (graficzny interfejs odpada jako proces) i mamy radio w terminalu, co o niebo lepiej wygląda i faktycznie lepiej integruje się z resztą systemu – jeśli korzystamy z menadżerów okien.
U mnie wygląda to tak:

moc, jako odtwarzacz radiowy

* * *

Firefox 81.0
Opera 71.0

Po tym, jak Mozilla dokonała sporych cięć kadrowych, pozbywając się wielu doświadczonych programistów i pracowników zżytych z projektem Firefox, społeczność userów zaczęła się skarżyć na “słoniowatość” przeglądarki i dramatyczny spadek szybkości działania i ogólnej wydajności (w porównaniu z wcześniejszymi wydaniami Firefoxa, czy w porównaniu z głównym rywalem – Chrome). Problemy pojawiały się w materii nadmiernego zżerania RAMu przez Firefoxa, czy zbyt wolne ładowanie cięższych stron.
Nie będę zagłębiał się w rzekomą korelację pomiędzy kadrową polityką Mozilli, a działaniem mojej ukochanej przeglądarki, ale fakt pozostaje faktem: wersje 79.0 i 80.0, to był, kurwa, dramat, przynajmniej na Linuxie. Po wejściu na stronę reddita (znana strona-walec, rozjeżdżająca RAM jak plastelinę), Mastodona i odpaleniu klienta [matrixa] w przeglądarce (Element), Firefox zasysał 6-7GB RAMu.
Wkurzony postanowiłem zobaczyć, co słychać u Opery. Zaskoczenie było spore, bo wszystkie w/w strony odpalone jednocześnie w Operze śmigały bez większych problemów (inną sprawą jest to, że mój Dell ma 16GB pamięci RAM); zrobiłem wtedy porównawcze screeny monitora procesów htop, najpierw filtrując wyniki Firefoxa, a potem Opery. Szkoda, że usunąłem już screeny, ale wyniki były ewidentnie bardziej korzystne dla Opery.

Sytuacja radykalnie poprawiła się po wydaniu 81.0 Firefoxa, kiedy to strony na powrót zaczęły ładować się płynnie i szybko, RAM pozostał na spoko poziomie, a temperatura na procesorach znacznie spadła.
Nie wiem, czy to wybitnie moja przypadłość, ale sądząc po wielu krytycznych głosach np. na r/Firefox, inni też miewali we wcześniejszych wydaniach kłopoty z wydajnością przeglądarki. Osobiście baaardzo mocno kibicuję ekipie Mozilli i namawiam do tego was wszystkich, gdyż Firefox jest jedyną tak mocną na rynku alternatywą z rodziny free software i w interesie nas wszystkich jest rosnąca popularność tej przeglądarki!

Mobilne wydanie Firefox Daylight 81.0 dla Androida, to również sporo zmian, również wizualnych. Strona startowa z możliwością zmiany położenia paska adresu (góra – dół), to zajebiste udogodnienie. Strony otwierają się mega-płynnie, synchronizacja z desktopowym Firefoxem też działa bez zarzutu. Przy dodatkowych ustawieniach anti-tracking (domyślnych w wersji 81.0) oraz przy zainstalowanych dodatkach typu NoScript, mamy świetnie funkcjonującą i relatywnie bezpieczną mobilną przeglądarkę w smartfonie.