O tym jak fdisk i rutyna pozbawiły mnie WSZYSTKICH ebooków…

Podziel się:
0Shares

Userom Linuksa i amatorom grzebania w systemie operacyjnym z poziomu linii poleceń i aplikacji typu CLI (command line interface) nie muszę przypominać jak użytecznym i pomocnym jest polecenie fdisk.

fdisk

Niestety fdisk jest też kurewsko niebezpiecznym narzędziem partycjonującym – niebezpiecznym dla dwóch grup userów: dla kompletnych newbies, którzy nie są jeszcze  z linuksowym  terminalem  oswojeni oraz dla tych, którzy większość czynności administracyjnych w obrębie Linuksa wykonują właśnie w konsoli i czynią to do bólu rutynowo.

Trafiła kosa na kamień… Dnia pewnego, grzebiąc w bebechach kolejnego z moich debianoidów, postanowiłem zrobić porządek w partycjach i… pewien w 666%, że wszystko robię dobrze, czyli tak jak zwykle, popełniłem mega-głupi błąd, formatując sobie partycję z ebookami, dokumentami, filmami i innymi takimi…
Jak wielki był mój wkurw, możecie sobie tylko wyobrazić. Jeżeli więc macie dysk podzielony na partycje mniej więcej tej samej wielkości, zwracajcie uwagę na ich numerację (sda3, sda4, sda5 itd.) i pamiętajcie gdzie macie dane i co chcecie formatować/usuwać – zwłaszcza gdy robicie to po raz n-ty, niejako z zamkniętymi oczyma. Rutyna , to zguba!

Trochę pobolał fakt, że poszło się jebać tyle danych, zwłaszcza cała baza Calibre z ebookami, które gromadziłem przez lata. Ból tym bardziej dojmujący, że chodzi o książki – wartość zupełnie niemożliwą do “wyceny” jak meble czy telewizor… Rosyjskie słowo ценность (cennost’)  – “cenność”, o wiele lepiej określa tą niematerialną  wartość.

VDQVGz0cbwU

W tym jednak miejscu swoją pomoc, empatię i troskę wykazała Monika. Nie potraficie wyobrazić sobie mojej radości, gdy za sprawą czyjejś bezinteresowności, w stopniu znacznym odbudowałem to, co sam sobie wykasowałem we flakach kompa! Monika, jesteś kochana!

6 odpowiedzi do “O tym jak fdisk i rutyna pozbawiły mnie WSZYSTKICH ebooków…”

  1. Dlatego zawsze robię kopię zapasową najważniejszych danych :) . Lokalna chmura rządzi.
    BTW, a próbowałeś odzyskać pliki?

  2. …wiedziałem, że to się źle skończy.
    przedawkowanie ebooków połączone z fdiskiem…
    aż się prosi o tragedię.

  3. yeeee! przeszedłem moderację! sukces
    teraz mogę wracać do pracy, ku chwale internetów!

  4. komendy takie jak fdisk czy dd (znany też jako disk-destroyer) potrafią być bardzo destrukcyjne. Dobrze, że chociaż udało się odzyskać część kolekcji. Ja swoją biblioteczkę trzymam dodatkowo na dysku zewnętrznym, niepodłączonym na stałe do maszyny. Tak na wszelki wypadek.
    Swoją drogą, fajnie że znowu coś tu piszesz. W ciągu ostatnich 2-3 miesięcy już tu właściwie nie wchodziłem, bo myślałem, że blog został porzucony, a tu taka niespodzianka.

  5. pisać… to on pisał za czasów krawca, no może jeszcze za czasów operowych blogów… mam zachowane skrawki…
    ale od czasu gdy osiągnął stan Bodhisattwy… po czym rzucił to wszystko i wyjechał w bieszczady… został bytem eterycznym… gardzi śmiertelnikami… pisze już tylko po to, żeby się nie pogubić i nie czytać kolejny raz tych samych książek bez końca… dlatego pisze już prawie tylko recenzje książek… tak mówią legendy… bo prawdy nikt nie zna… bo czymże jest prawda…
    :D

    do ojca prowadzącego:
    tak… tak… dupie fleki…

  6. Bieszczady i byt eteryczny, powiadasz? :D
    kurwa mać, log0ut, uwielbiam Cię! :D za każdym razem, gdy “mam doła i pragnę śmierci” myślę o tym, co napiszę na blogu, po czym ów wzniosły stan ulatuje w powietrze i ni chuu… nie chce się pisać :) mam w szkicach na blogu zapisane i niedokończone chyba z 10 tekstów i tak je rzeźbię powoli… ale specjalnie dla Ciebie napiszę coś o Heideggerze, Nietzschem i Cioranie – tak, rozumisz, dla odmiany, coby świeżego powietrza odrobinę puścić pomiędzy posty na tym blogu :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *