Powrót do DeaDbeeF

Odpoczynek od mpd + ncmpcpp i powrót do odtwarzacza DeaDbeeF… Tak to jest jak Aptosid działa bezawaryjnie i człowiekowi – w obrębie linuksowego grzebania w systemie – nudzi się nieco 😀 Od czasu do czasu odpalam też Quod Libet, ale z uwagi na toporny (czyt. mało funkcjonalny) interfejs nie jestem w stanie korzystać z niego zbyt długo.

0 odpowiedzi na “Powrót do DeaDbeeF”

  1. na screenie widzisz akurat maleńki skrawek playlisty gdzie króluje grindcore 🙂 generalnie słucham bardziej pancernych odmian punkrocka takich jak crust, power violence, d-beat, sludge… oprócz tego industrial, dark ambient, ebm, old school death metal… 🙂

  2. Hehehe, no pewnie że mi mówią 🙂 Crass i Conflict, to dla mnie podstawa anarcho-punka, mój fundament niejako 🙂 A ze Straconym robiłem kiedyś wywiad do mojego baaaardzo starego zina "Post Punk" 😀 Bardzo ceniłem ta kapelę, bo była o niebo lepsza, niż nędzny Włochaty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *