Rosyjskie ścieżki #2 | Ania – Chabarowsk

Podziel się:
0Shares

To druga odsłona Rosyjskich ścieżek… Nawiązując do pierwszej rosyjskiej opowieści (wywiad z Nataszą) – nie oddaliliśmy się zbytnio terytorialnie: pozostajemy na dalekim rosyjskim wschodzie, skąd bliżej do Chin, na Alaskę, czy do Korei Północnej, niż do Moskwy.

Ostatnimi czasy Chabarowsk (bo o nim będzie mowa w tym tekście) wrze, Chabarowsk i cały Chabarowski Kraj (spójrzcie na mapę, by ogarnąć jego wielkość!) 17-ty dzień protestuje na ulicach. Wkurwieni ludzie po raz pierwszy na taką skalę w Rosji wyszli na ulicę, by domagać się sprawiedliwości. Mają dosyć plucia im w twarz ze strony Moskwy i Putina. Obok głównego hasła wszystkich demonstracji: Przywrócić Furgala!, pojawiło się kolejne: Путина в отставку! (Putin – w odstawkę!).
Mocno zachęcam, by poszukać w necie szczegółów ostatnich zajść w Rosji. W skrócie chodzi o to, że Putin aresztował nagle gubernatora Chabarowskiego Kraju, Sergieja Furgala (pochodzącego z “opozycyjnej” partii LDPR), zarzucając mu zlecenie morderstw dokonanych rzekomo kilkanaście lat temu. Sprawa jest oczywiście kolejną kremlowską ściemą, kolejną “ustawką”. Putin nie mógł znieść, że Furgal, jako jedyny w Rosji gubernator w regionie wygrał w uczciwych wyborach i rozniósł w pył kontrkandydata z proputinowskiej partii Jedyna Rosja, a owa partia w regionalnej administracji kompletnie straciła władzę. Sam Furgal swoimi prospołecznymi decyzjami zyskał popularność większą od samego czekisty. Więc “ścięcie” Furgala było tylko kwestią czasu.
Ale tym razem ludność Chabarowska powiedziała: no pasaran! Cały region stanął w obronie “swojego gubernatora”, którego służby aresztowały i wywiozły do Moskwy. Ludzie domagają się powrotu Furgala, ewentualnego sądu na miejscu, w Chabarowsku, coraz głośniej krzyczą też: Putin złodziej!
Jeszcze nigdy na taką skalę żaden z regionów Rosji nie podniósł głowy przeciwko czekiście. I to wszystko tuż po żałosnym i sfałszowanym “referendum” w/s poprawek do rosyjskiej Konstytutcji i po tym, jak Duma Rosyjska “wyzerowała licznik” Putinowi, dzięki czemu może on rządzić Rosją do 2036 roku (sic!).

Zapoznajcie się z tematem w sieci, a tymczasem przeczytajcie relację mojej przyjaciółki Ani, mieszkanki Chabarowska, która uczestniczy w obecnych demonstracjach i wiecach. Ania, to przemiła, zawsze uśmiechnięta, diabelnie zdolna i ambitna dziewczyna z Dalekiego Wschodu, którą znam już kilka lat. Uwielbiam jej otwartość i entuzjazm – gdy zaproponowałem jej napisanie krótkiej relacji z tego, co dzieje się aktualnie w Chabarowsku, od razu się zgodziła. Dla zainteresowanych: Instagram Ani → tutaj.

Tekst i zdjęcia autorstwa Ani. Przypisy w kwadratowych nawiasach moje.

 

* * *

Uroczyście przysięgam być bezstronną…

Rozpalić słowem serca ludzi – to kompletnie nie moja profesja; dawno nie napisałam czegoś dłuższego, niż posty w rozmaitych sieciach społecznościowych.
Jest jednak temat, który chciałabym poruszyć – temat protestów w Rosji, protestów które jeszcze bardziej rozpaliły lato 2020 roku.

W moim kraju wszelkie działania związane z wyrażaniem niezadowolenia z poczynań władzy są bezpardonowo tłumione – taka właśnie forma polityki wewnętrznej znajduje odzwierciedlenie zarówno w Kodeksie Administracyjnym jak i Karnym, które przewidują realne kary (łącznie z odsiadką) za wiece, czy obraźliwe wypowiedzi pod adresem rządu / władzy.
Przez całe dziesięciolecia Rosja nie widziała naprawdę masowych niepokojów społecznych, co dało początek obraźliwej w gruncie rzeczy opinii, że “Rosjanie są cierpliwi i jest to integralna część ich mentalności”. W sytuacji, gdy mieszkańcy europejskich krajów wychodzą na ulice zawsze, gdy poczują jakąkolwiek niesprawiedliwość, Rosjanie pokornie tolerują powszechną samowolę państwa. Nie chcę się na ten temat zbytnio rozwodzić – nie jest tajemnicą, w jakim kierunku podąża proces gnilny tego postsowieckiego kraju.

Jednakże region, w którym żyję ja – Daleki Wschód – to “nie do końca Rosja”. To jej azjatycka część, podczas gdy do stołecznej Moskwy tysiące kilometrów. Od pięciu lat mieszkam w Chabarowsku, spokojnym mieście na granicy z Chinami, z populacją nieco ponad pół miliona mieszkańców.

Tyle tytułem wstępu do wydarzeń, które sprawiły, że cały kraj dowiedział się o naszym mieście.

 

W czwartek, 9 lipca, będąc w rodzinnym Kraju Nadmorskim, blisko pół tysiąca kilometrów na południe od Chabarowska, obudził mnie dźwięk nadchodzących ciągiem wiadomości: “Ania, czytałaś już, wiesz co się stało?”… W ten oto sposób dowiedziałam się, że gubernator Chabarowskiego Kraju [Siergiej Furgal] został aresztowany pod zarzutem zlecenia wielu zabójstw (co rzekomo miało miejsce piętnaście lat temu).
W ciągu dnia wszystkie sieci społecznościowe były pełne wpisów i postów z poparciem dla gubernatora; ludzie byli zszokowani, nikt nie rozumiał w czym rzecz, a nade wszystko nikt nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń.

Kim jest Siergiej Furgal dla Chabarowszczan? To gubernator, który nieoczekiwanie został wybrany przez mieszkańców regionu w 2018 roku. Osobliwe w owym zwycięstwie było to, że Furgal jest przedstawicielem formalnie opozycyjnej partii [LDPR – Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji. Partia Władimira Żirinowskiego, obok komunistów w rosyjskiej Dumie, partia zwana “farbowaną opozycją” popierającą większość inicjatyw Kremla] i po raz pierwszy na Dalekim Wschodzie pojawił się urząd gubernatorski zarządzany przez człowieka nie związanego z partią prezydencką [Jedyna Rosja – putinowska partia-marionetka, posiadająca większość zarówno w Dumie Państwowej, jak i na wszystkich szczeblach władz regionalnych, “wygrywająca” permanentnie fałszowane wybory w Rosji].
Zwycięstwo Furgala w 2018 roku było tak niespodziewane, że władze Chabarowskiego Kraju nie zdążyły nawet przygotować operacji fałszowania głosowania – tak bardzo byli pewni, że dotychczasowa głowa regionu namaszczona przez Putina pozostanie u władzy. Ale coś poszło nie tak.

Nie mogę nie nadmienić o tym, że do zwycięstwa Furgala, Chabarowsk był oficjalną stolicą Dalekiego Wschodu, gdzie był skupiony również cały aparat administracyjny tego ogromnego regionu. Gdy tylko ludzie wybrali “niewłaściwego” człowieka, prezydent [Putin] momentalnie podpisał dekret o przeniesieniu stolicy z Chabarowska do portowego miasta Władywostoku.
Pozbawienie Chabarowska statusu dalekowschodniej stolicy zostało odebrane przez mieszkańców miasta jak splunięcie w twarz; zarówno ja, jak i wielu innych jesteśmy jednomyślni co do faktu, że właśnie w tamtym momencie [władza centralna] podłożyła bombę, która czekała aż dwa lata, by w końcu eksplodować.

Dwa dni po aresztowaniu gubernatora jechałam już na północ: z Primorya do Chabarowska. Na niektórych portalach informacyjnych pisano już o wiecu, który miał odbyć się w sobotę, ale wtedy naprawdę nie łudziłam się, że ktokolwiek odważy się wyjść na ulice.
Droga była koszmarnie długa, próbowałam spać w samochodzie przez kilka godzin, ale na próżno. Monitorowałam sieci społecznościowe, czytałam komentarze pod postami o wiecu. Jeden z nich szczególnie zapadł mi w pamięć:

Jutro cała Rosja dowie się, czym jest Daleki Wschód!

Przyjechałam na miejsce w sobotę, do wiecu pozostała jeszcze godzina, więc przejechałam się po centrum miasta; centralny plac, na który mieli przyjść ludzie ogrodzono płotem. Tuż obok spokojnie stało około setki osób… Rozczarowałam się, choć zapytałam w duchu samą siebie: “A czego ty się spodziewałaś?”
Poszłam do domu, znowu próbowałam zasnąć… Potem wzięłam do ręki telefon i po prostu mnie poraziło – moi znajomi z sieci społecznościowych prowadzili transmisje z centralnego placu Chabarowska, gdzie były tysiące ludzi! Tysiące dla miasta z populacją 600 tysięcy ludzi, to po prostu niewyobrażalna proporcja!

Od razu pojechałam do centrum. Ulice tonęły w korkach, ludzie jechali z flagami Chabarowskiego Kraju, masowo używali klaksonów, a na głównych ulicach zebrał się już dziesięciotysięczny tłum paradujący z transparentami: “Furgala z powrotem do domu!”, “Władza – to my!”, “Wolność dla Furgala”.
W podwórkach i w bramach stały samochody policyjne z odziałami do tłumienia demonstracji, po placu chodzili policjanci, ale nie robili żadnych uwag, nie przeszkadzali w proteście.

Jestem bardziej niż pewna, że radości w ludzkich sercach było nie mniej, niż w moim! Poczułam tak ogromną dumę z mieszkańców Chabarowska, odczucie którego nie doświadczyłam nigdy wcześniej. Była to jednak duma ze smakiem goryczy.
Wieczorem tłum stawał się coraz mniejszy, natomiast na drogi wyjechało jeszcze więcej samochodów robiących hałas klaksonami i krzykami: “Wolność dla Furgala!”. Do północy wszystko ucichło, chociaż ta cisza dźwięczała złowrogo. Dziennikarze oczekiwali od władz zajęcia oficjalnego stanowiska, władze czekały na instrukcje z Moskwy – nikt nie wiedział, co robić i jak się zachować.
Internet po prostu eksplodował! Wszyscy pisali o tym, co się stało, cały kraj zobaczył wideo z ulic Chabarowska, wielu pytało: “To naprawdę Rosja?! To dzieje się na serio?”

* * *

Dziś minęły dwa tygodnie od pierwszego protestu. Każdego dnia tysiące ludzi wychodzą na ulice z flagami, transparentami i hasłami. Najliczniejsze wiece odbywają się w sobotę w południe – wtedy to liczba protestujących sięga 30-50 tysięcy ludzi. Również w innych miastach regionu odbywają się solidarnościowe marsze i wiece. Na co czwartym samochodzie na ulicach widnieje naklejka z twarzą Furgala, bądź z popierającymi go sloganami. Wielu moich znajomych z różnych zakątków Rosji pisze do mnie: “Hej, ty przecież z Chabarowska! Jak tam protesty? Co się dzieje?. Umieszczam w necie moje zdjęcia z protestów, a w odpowiedzi dostaję wiadomości pełne wsparcia: “Jesteśmy z ciebie dumni!”
Wiele rozmawiam z innymi ludźmi z naszego regionu i wiem, że wszyscy oni naprawdę wspierają Chabarowsk. Popierają nas, albowiem Kraj Chabarowski, to nie jedyny podmiot w Rosji, który posiadając swoją unikalną specyfikę, musi żyć zgodnie z zasadami narzucanymi przez Moskwę.

Żaden federalny kanał państwowych środków masowego przekazu nie ujawnił prawdy o tym, co dzieje się w Chabarowsku [w chwili, gdy tłumaczę ten tekst, oficjalne media na smyczy Kremla tylko szczątkowo napomniały o protestach, oczywiście nie ujawniających ich prawdziwej skali, klasycznie komentując demonstracje, jako inspirowane przez prowokatorów z zagranicy, a mianowany przez Putina nowy gubernator-marionetka “rozmawia z protestującymi”, których rolę odgrywają policyjne psy w cywilu i “tituszki” – drechy pomagające władzy w rozwalaniu wszelkich protestów w Rosji]. Prezydent nie skomentował wydarzeń. Europejska część Rosji wydaje się nie zauważać tego, co dzieje się na Dalekim Wschodzie.

Ogień, który wybuchł kilka tygodni temu w Chabarowsku stał się dużym pożarem. W ostatnich dniach moskiewskie władze dolały oliwy do tego ognia – Putin już oficjalnie pozbawił Furgala stanowiska gubernatora, “z uwagi na brak zaufania” do człowieka, w którego obronie powstał cały region.

Zapewne by w pełni zrozumieć to, co dzieje się teraz w Rosji, trzeba tu mieszkać. Odczuć mieszkańców Dalekiego Wschodu nie sposób oddać jakimikolwiek słowami. Cały ten ładunek emocji tkwi w ludziach. Zatrzymanie i zamknięcie “naszego gubernatora”, to oczywiście doskonały powód, by wyjść i protestować, ale jestem przekonana, że to tylko czubek góry lodowej, w dół rozlewa się ludzka uraza, poczucie niesprawiedliwości, zmęczenie i złość na władze centralne.

Gdybyście poznali poziom życia tutaj, na wschodzie i tam, w europejskiej części Rosji, bylibyście w szoku.
Gdby wasz region nazywano pogardliwie “surowcowym bonusem” , bylibyście wściekli.
Gdybyście zrozumieli, że waszego gubernatora chcą skazać na dożywocie za przestępstwa których nie popełnił [fabrykowanie zarzutów, podrzucanie narkotyków, czy kompromatów to standardowa, codzienna niemal praktyka służb mundurowych na bezpośrednie polityczne zlecenie Kremla], a robią to tylko dlatego, że jego wiarygodność wśród zwykłych ludzi jest większa, niż popularność i zaufanie do prezydenta i tylko dlatego, że [choćby formalnie] jest opozycyjonistą – bylibyście wściekli.

Na początku tego tekstu przysięgałam być bezstronną.
Prezydent mojego kraju w 2000 roku również przysięgał, położywszy dłoń na konstytucji: być odpowiedzialnym za to, co dzieje się w państwie i chronić Rosję.
Nie wyszło ani mi, ani jemu.