Światowy Dzień Książki [i praw autorskich]

Nie, żebym zapomniał o tym symbolicznym dniu… Po prostu robota wyssała ze mnie chęci wszelakie, by jakoś bardziej refleksyjnie liznąć temat. Jest o czym pisać, biorąc na warsztat samą konieczność czytania (która dla mnie jest aprioryczna) – konieczność mającą swe źródła w jakże oczywistym fakcie przyjemności obcowania ze słowem pisanym! Człowiek staje się pół-chamem bez książek, a nieczytanie jest nabytą formą niemyślenia.

Pochłaniam aktualnie dwie książki o Rosji, jedną o Chinach i gdzieś tam na obrzeżach wracam do Vonneguta – ot, tak. Esejów, prac antropologiczno-kulturowych nie liczę, bo przewijają mi się one cały czas przez [przed]pokój, kibel i plecak. Nie, nie jestem zajebisty dlatego, że tyle czytam (dla mnie częstotliwość obcowania z książką wciąż jest zbyt mała) – to książki są zajebiste, a ja z czytaniem wymiękam, bo praca kradnie mi więcej czasu, niż jakakolwiek książka jest w stanie mi dać: czas na refleksję jest 666 razy cenniejszy, niż cokolwiek innego.

Pokochałem audiobooki, gdy zaczęły pączkować, jako książkowa forma w necie i poza nim. Przyznam, że najmniej czytam na kompie (mam tu na myśli prozę, bo zdarza mi się gnić w filozoficzno-kulturowych pdf-ach całymi dniami/nocami); e-booki przegrywają u mnie z papierem. Pamiętam wszystkie moje włóczęgi po Europie, gdy największym ciężarem w plecaku były książki… Squaty, plaże, pociągi, stacje benzynowe i dolny zamek błyskawiczny w plecaku: tam zawsze miałem te wszystkie ciężkie tomiszcza.

Linux, jako system operacyjny i anarchistyczna (sic) idea wolnego oprogramowania,”nauczyły mnie komputera”. Zapewne przyjdzie taki dzień, kiedy sprawię sobie e-readera (niekoniecznie tego z Amazona, bo w 2013 roku płacić za logo, to już nawet nie wiocha… wystarczy zapłacić za e-ink ekran, za używaną “e-książkę”, na której – zazwyczaj, heheh – da się zainstalować Debiana).

Najważniejsze są książki. Coś bez czego nie potrafilibyśmy normalnie funkcjonować. Coś, bez czego w ogóle nie bylibyśmy tym, kim [czym??] jesteśmy. Banał i oczywistość. Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez książek. Możemy wyobrazić sobie życie bez tych, którzy je piszą. Ale nie bez ich słów, zapisków, druków, ulotek, kartek, notatek…