Powrót do DeaDbeeF

Podziel się:
0Shares
Odpoczynek od mpd + ncmpcpp i powrót do odtwarzacza DeaDbeeF… Tak to jest jak Aptosid działa bezawaryjnie i człowiekowi – w obrębie linuksowego grzebania w systemie – nudzi się nieco :D Od czasu do czasu odpalam też Quod Libet, ale z uwagi na toporny (czyt. mało funkcjonalny) interfejs nie jestem w stanie korzystać z niego zbyt długo.

Sonata i Vagalume

Podziel się:
0Shares
W zasadzie dla kaprysu zainstalowałem sobe graficzną “gębę” do MPD… Na codzień używam ncmpcpp, który jest dla mnie najlepszym odtwarzaczem audio. Sonata jest minimalistyczna i nie ma tylu niepotrzebnych pierdół co np. GMPC…
Plus zainstalowania Sonaty jest taki, że w czasie imprez, muzykę na moim kompie będzie mógł zmieniać nawet największy laik linuksowy – do tej pory spotykałem się z mega-szokiem na widok ncmpcpp i wyrazem twarzy pt: co to jest i jak tu się włącza Slayera?!:D

Vagalume jest minimalistycznym klientem last.fm. Wywaliłem oficjalnego klienta dostępnego w repo na rzecz minimalizmu właśnie. Vagalume obsługuje wszystkie funkcje domyślnego klienta last.fm, łącznie z połączeniem proxy (co jest istotne dla słuchaczy w Polsce – jak słuchać za friko last.fm, chyba tłumaczyć nie trzeba…). Poza tym jestem w trakcie testowania świetnego konsolowego wariantu dla odtwarzacza last.fm – shell-fm. Szczegóły niebawem…

DeaDBeeF – minimalistyczny odtwarzacz audio. Mój absolutny hit!

Podziel się:
0Shares
Przeglądając ostatnio strony o Debianie, natknąłem się na domową stronę projektu DeaDBeeF. Totalnie się zdziwiłem faktem, że istnieje tak wspaniały i minimalistyczny zarazem odtwarzacz audio jak właśnie DeaDBeeF (swoją drogą – oryginalny pomysł na nazwę! hehe…).
Jestem absolutnym entuzjastą minimalizmu zarówno na desktopie jak i w aplikacjach, dlatego bardzo ucieszyłem się, że istnieje DeaDBeeF. W rankingu odtwarzaczy rządzi u mnie moc, a jeśli chodzi o GUI – Exaile i (od biedy) Banshee. Moc jest moim konsolowym faworytem i używam go codziennie. Exaile w zupełności zadowala moje “potrzeby”, podobnie jak Banshee, który już jednak “śmierdzi” przekombinowaniem i zbędnymi duperelami. Inne odtwarzacze kompletnie mnie nie obchodzą; Audacious, XMMS są beznadziejne, Rythmbox, to totalna klapa, a pierwsze miejsce brzydoty, gadżeciarstwa i zaśmiecania sobie CPU zajmuje porażka o nazwie Amarok.
Po odkryciu DeaDBeeF, pozostaję przy nim jako przy iksowym odtwarzaczu audio, który w pełni zaspokaja moje potrzeby i przede wszystkim ma bardzo oszczędny i minimalistyczny interfejs, co sobie ogromnie cenię; pełna funkcjonalność połączona z brakiem zbędnych gówienek i prostota formy, to dla mnie ideał.
Szczegółowy opis możliwości programu znajdziecie na stronie projektu i tam również znajdziecie paczki do pobrania DeaDBeeF (w repo Debiana bowiem nie ma paczki DeaDBeeF, ale na stronie znajduje się pakiet .deb, obok paczek dla Archa i openSUSE).
Jak dla mnie, w kategori odtwarzacze z GUI – rządzi DeaDBeeF!

Exaile 0.3.0.1

Podziel się:
0Shares
Pisałem jakiś czas temu o Exaile, jako o bardzo zadowalającej alternatywie dla Rhythmboxa, czy Amaroka. Jakiś czas temu ukazała się kolejna wersja – Exaile 0.3.0.1. W repozytoriach #!Crunchbanga, Minta, czy Ubuntu Exaile jest (jeszcze) wyłącznie w starszej wersji 0.2.1.4 , ale bez problemu pobrałem 0.3 ze strony Exaile’a i zainstalowałem przez gDebi. Wcześniej oczywiście pozbyłem się starszej wersji programu:
# apt-get remove exaile
Po instalacji wszelkie ustawienia konfiguracyjne + cała kolekcja z muzyką emigrowały do 0.3.0.1. Wizualnie nowy Exaile niewiele różni się od poprzednika (np. zmieniła się ikona w obszarze powiadamiania; rozłożenie kolumn w programie i możliwość zmiany tychże – bez zmian), ale jest kilka zmian wewnątrz. Do preferencji programu dołączono menu z pluginami. generalnie ustawienia odrobinę odchudzone i skonkretyzowane, ale zachoowujące funkcjonalność Exaile. M.in. dołączono menu pluginów do preferencji, poprawiono obsługę menadżera okładek (dodanie okładek z last.fm). Niestety zniknął z wersji 0.3.0.1 korektor graficzny ze schematami ustawień dźwięku (rock, jazz, calssical itd.). Plugin shoutcast radio, to największa niespodzianka – nareszcie w Exaile’u kategorie radiostacji zostały rozszerzone do maximum (w porównaniu z wcześniejszym, dosyć ubogim shoutcastem) i obecnie przypominają te znane z Amaroka czy BMPx.
Rewolucyjnych zmian nie ma, jednak widać, że Exaile się rozwija i wciąż jest sporym wyzwaniem dla Amaroka; Exaile uruchamia się i działa szybckiej, bo nie jest przesycony graficznymi gadżetami jak Amarok.