дискраст ma nową domenę | mój śmietnik na chaos.social

Podziel się:
0Shares

 

OI POLLOI – Linux

дискраст dorobił się nowej domeny! Po prawie dwóch miesiącach niebytu w necie, blog mój nieszczęsny powraca – fuck, yeah!

Dlaczego w ogóle zniknąłem z sieci? Powód jest prozaiczny, związany trochę z moim wrodzonym: jakoś-to-będzie… Otóż wygasła mi ważność domeny discrust.net, pod którą od roku siedział дискраст. Domenę wykupiłem od wordpressa (konkretniej: od wordpress.com – właściciela darmowej platformy blogowej, która jednak oferuje różne bonusy, jak np. indywidualną domenę, w miejsce wordpress.com w adresie…). Gdy zakończył się okres ważności, nie przedłużyłem w terminie jej działania i po fakcie wordpress zaproponował mi zaporową cenę za odnowę domeny: ponad 300PLN (sic!). Czekałem cierpiwie ponad miesiąc, mając nadzieję, że domena discrust.net w końcu się zwolni i kupię ją na nowo, już nie od wordpressa.
Niestety, jak na złość, domena discrust.net jest do dzisiaj niedostępna. Nie chciałem bez końca czekać, tylko dlatego, by mieć .net na końcu adresu w blogu, ktróry – umówmy się – nie grzeszy ani wyjątkowością, ani popularnością :D Zdecydowałem się na .pl z uwagi na cenę oraz na fakt, że blog jest w 99% po polsku (nawet jeśli planuję więcej  wpisów po rosyjsku w najbliższym czasie); sam adres jest przy tym równie krótki i łatwy do zapamiętania jak poprzedni…

Oczywiście nie byłbym w stanie sam ogarnąć całej materii zmiany domeny i przyklejenia jej do mojego serwera z blogiem + zabezpieczenia bloga tak jak trzeba. Admiarał log0utov pomógł mi przeprowadzić moją blogową łódeczkę przez internetowe sztormy konfiguracji, za co bezapelacyjnie należą się mu szacun i wieeeelkie podziękowania!! log0ut, dzięki!

***

 

Mikrobloggingiem zajarałem się ładnych parę lat temu, obserwując jak powstają kolejne alternatywy dla Twittera – zdecentralizowane struktury i projekty mikroblogowe, w których każdy potencjalny użytkownik mógł postawić sobie swój własny serwer z oprogramowaniem FOSS (free & open source software) i podpiąć go pod całą sieć serwerów. Tak m.in powstały GNUSocial i Mastodon – właśnie tutaj docelowo znalazłem swoje miejsce. Na jednej z anarchistycznych instancji Mastodona: chaos.social mam swojego anty-Twittera…

Nie wiem dlaczego, ale traktuję mojego Mastodona jako dopełnienie tego bloga. Pamietam czas, gdy z różnych przyczyn nie pisałem tutaj kompletnie nic, publikując tylko od czasu do czasu statusy na chaos.social właśnie. Wtedy to otrzymywałem sporadycznie jakieś wiadomości od ludzi śledzących mojego mikrobloga, a czasem były to mentalne kopy w dupę, abym się wreszcie ogarnął i zaczął pisać coś konkretnego tutaj…
Tak więc w przerwach pomiędzy kolejnymi wpisami tutaj, wpadajcie na mojego mikrobloga – tam zazwyczaj wrzucam jakieś codziennie ochłapy z tego, co udaje mi się przeczytać, coś z runetu (ruskiego internetu), moje radiowe duperele, jakieś linuxowe, czy anarchistyczne info.

Po dłuuuugiej przerwie w funkcjonowaniu bloga, дискраст będzie wreszcie sukcesywnie zapełniany pulpą z mojej głowy; czuję potrzebę pisania, ale absolutnie nie mam tu na myśli zmanierowanej grafomanii tworzonej ku wątpliwej uciesze czytelniczej gawiedzi – nic z tych rzeczy. Ja po prostu muszę na nowo oswajać się ze słowem, muszę na powrót tworzyć w swojej głowie przestrzenie, w których słowo pisane naprawdę czegoś dotyka, naprawdę coś definiuje. To swoista forma “rehabilitacji”.. Tak to czuję..

 

 

… a słowo discrustem się stało …

Podziel się:
0Shares
Inkwizycja – Komunikaty

Wykonało się… Po wieeeelu latach przeniosłem tego bloga na własny host i nie jestem już zależny od kaprysów i ograniczeń platformy wordpress.com

Wchodząc na discrust.wordpress.com zapewne zauważyliście, że zmienił się adres – na discrust.net. Zawsze chciałem imeć swoją domenę i zaledwie kilka dni temu moje chcenie zmaterializowało się w postaci tego oto starego/nowego bloga.
Co konkretnie się zmieniło? Przede wszystkim hosting – mój blog nie siedzi już na serwerach wordpress.com i dostał nową domenę (wygoda również dla Was – nazwa bloga jest krótsza, łatwiejsza do zapamiętania). Poza tym na nowym hoście korzystam z oprogramowania wordpress.org, co sprawia,  że przy tworzeniu bloga mam o wieeeele więcej swobody, aniżeli wcześniej; dostępność tysięcy wtyczek, motywów (przy okazji sam mogę pisać swoje własne themesy i sparawić, by discrust wyglądał dokładnie tak jak ja chcę) i brak ograniczeń , z jakimi wiąże się posiadanie bloga na wordpress.com. O różnicach pomiędzy tymi platformami znajdziecie w necie setki tekstów – tutaj jeden z nich, który pokrótce wyjaśnia o co kaman z wordpressem pod banderami .org i .com

Blog nie wygląda jeszcze w 100% tak, jak tego chcę. Mimo, że transferowałem wszystkie stare wpisy z wordpress.com, traktuję ten projekt jako zupełnie nowy, albowiem praca przy nim wymaga sporo czasu, ale daje również satysfakcję i mobilizuje do pisania kolejnych moich zlewów. Z biegiem czasu wygląd bloga bedzie ulegał małym zmianom, by ostatecznie przybrać formę dokładnie tego, co siedzi w mojej głowie.
Wybór odpowiedniego hostingu, konfiguracja baz danych mysql, konta php, import starego bloga w nowe miejsce i wreszcie konfiguracja oprogramowania wodpressa – nie ogarnąłbym tego wszystkiego sam i gdyby nie pomoc dobrego kumpla, siedziałbym i kwiczał przy przenosinach tego bloga. Dlatego wieeeelkie dzięki!

Formuła bloga się nie zmienia, rzecz jasna. Nadal będą to moje wymiociny okołoksiążkowe, jakieś tam quasi-filozoficzne beknięcia i na pewno trochę o kilku moich pasjach , takich jak hokej, Rosja, czy krótkofalowa radiofonia. Nie chcę na siłę konkretyzować kolejnych posunieć na blogu, bo nie ma to najmniejszego sensu. Niech się dzieje tak, jak dziać się ma! Mała interakcja z tymi, którym chce się czytać te moje gluty jest wystrczającą motywacją, by pchać ten blog do przodu, tym bardziej w czasach przekazu obrazkowego i w oparach permanentnej alergii na słowo pisane dłuższe, niż post na Twitterze… Mam nadzieję, że stary-nowy discrust siądzie Wam na tyle, by odwiedzać tą stronę w miarę regularnie ;)