Já, Olga Hepnarová (reż. Petr Kazda, Tomáš Weinreb) 2016 – czeski Bernhard

Podziel się:
0Shares

Zabawne, jak postmoczarowski nacjonalizm (taaak, w 2018 mamy jeszcze do czynienia z podobnymi ścierwojadami, niestety) pomógł mi w odkryciu fenomenalnej polskiej aktorki w fenomenalnym czeskim filmie!
Autorytarno-nacjonalistyczną gwiazdeczką youtube’a jest niejaki Wojciech Olszański vel Aleksander Jabłonowski; jak mawiają popaprańcy z Młodzieży Wszechpolskiej, “kawalerzysta na rowerze”, mundurowy przebieraniec, twórca Polskiego Frontu Narodowego (kurwa, ile to całe prawicowe neonaziolstwo miało tych frontów, zliczyć nie sposób…), proputinowski pojeb wydzierający mordę przed kamerą. Tyle o skrzywionym intelektualnie fanatyku.
Wgniotło mnie w ziemię, gdy dowiedziałem się, że jest on ojcem niejakiej Michaliny Olszańskiej, młodej, cholernie zdolnej i pięknej aktorki, która zagrała główną rolę w rewelacyjnym czeskim filmie biograficznym: Já, Olga Hepnarová. Cóż, starych się nie wybiera. Ojciec nadający się do Tworek, córka natomiast – ogromny talent akorski, wyrazista gra, nieszablonowe podejście do roli/ról i po prostu niepowtarzalna, zjawiskowa uroda! Dawno temu zachwycałem się teatralnymi i filmowymi rolami Romy Gąsiorowskiej, którą po prostu uwielbiałem. Teraz jestem gotów podobnie zachwycać się talentem Michaliny Olszańskiej!

Olga Hepnarová istniała naprawdę. Mieszkała w Pradze. Przeciskała się z bólem z jednego dnia w drugi, obca w obcym świecie, w kolczastej rzeczywistości sama stała się oschła i niedostępna. Chora? Nazbyt wrażliwa? Naiwna? Okrutna?
W 1973 roku Hepnarová jadąc ciężarówką, zjechała na chodnik i na przystanku tramwajowym zabiła osiem osób, raniąc wielu innych. Jako ostatnia kobieta w Czechosłowacji została skazana na śmierć. Wyrok wykonano.

Olga, to mizantropka czystej wody. Świadoma swojej mizantropii, mniej lub bardziej świadomie pielęgnująca ową przemożną niechęć do ludzi. Kompletnie niedopasowana do społecznej układanki, funkcjonująca na marginesie komunistycznego marazmu lat 70-tych ubiegłego wieku. Kilkanaście pierwszych scen i moje pierwsze odczucia od razu kierują się w stronę mistrza rozpadu: Tomasa Bernharda; Hepnarová mogłaby być modelową bohaterką którejś z książek, czy sztuk Bernharda! To skojarzenie nie daje mi spokoju do końca filmu – głównie za sprawą rewelacyjnej gry Michaliny Olszańskiej.
Hepnarová pochodzi z “dobrej rodziny”, nie ma przyjaciół, nie poddaje się zuniformizowanej rzeczywistości komunistycznego państwa, w potocznym ujęciu nie jest kobieca i nie potrafi przyciągnąć do siebie innych; nawet gdy odkrywa, że jest lesbijką, nie potrafi stworzyć spójnej relacji z innymi dziewczynami. Podejmuje się brudnych, uważanych za męskie zajęć (np. praca w składzie opon samochodowych), zostaje kierowcą ciężarówki. Jest brudna i śmierdzi olejem, nie integruje się z kolektywem, zbyt dużo pije i pali. Zalicza ośrodek zamknięty. Wyprowadza się z domu, zamieszkując na daczy, bez prądu i wody.

Rozpad osobowości Olgi został perfekcyjnie ujęty przez reżyserów. Czarno-biała konwencja filmu i jego swoisty minimalizm uwypukla każdą jedną “wadę”, każdą zadrę w życiu dziewczyny, która wybrała samotność i dezintegrację. Depresyjne stany z dnia na dzień pochłaniają Hepnarovą coraz bardziej.
W jej monologach ukryta jest głęboka wściekłość, chęć zemsty na ludziach “z zewnątrz” – za ich znieczulicę, bierność i umiłowanie owej indolencji. Kluczowa scena, gdy Olga Hepnarová tłumaczy przed sądem, dlaczego zabiła na przystanku tramwajowym niewinnych ludzi, robi kolosalne wrażenie! W czeskim oryginale scena ta wręcz miażdży (oglądałem film po czesku, bez polskich napisów)!

Sama historia, jak i konwencja filmu sprawiają, że ciężar gry bez wątpienia spoczywa na barkach głównej bohaterki; przekonujące zagranie neurotycznej samotniczki, która zamiast samobójstwa wybiera na zimno przemyślane zabójstwo niewinnych, przypadkowych ludzi, nie jest rzeczą prostą. Jest to olbrzymia praca i tutaj Michalina Olszańska była po prostu bezkonkurencyjna!

Film absolutnie obowiązkowy! Bardzo refleksyjna historia bez happy endu, gęsta i pełna zgorzknienia. Czeskie kino ma w tej materii sporo do powiedzenia (przykład pierwszy z brzegu, to rewelacyjny film: Powrót idioty) – nie inaczej jest i w tym przypadku, mimo że jest to koprodukcja polsko-czesko-słowacka (ciekawostka: na Filmwebie wyczytałem, że film był kręcony w Nowej Rudzie, Kłodzku i Wrocławiu).
W 2016 roku Michalina Olszańska otrzymała Czeskiego Lwa za główną rolę kobiecą w filmie Já, Olga Hepnarová.

Олимпиус инферно (2009) – Игорь Волошин

Podziel się:
0Shares

Олимпиус инферно (Olimpius inferno), Igora Wołoszyna, to film “błyskawiczny”. Został nakręcony jako filmowa (rosyjska) reakcja na konflikt w Osetii Południowej i Gruzji, w sierpniu 2008 roku. O ile do dziś obie strony (gruzińska i rosyjska) oskarżają się wzajemnie o sprowokowanie konfliktu, o tyle Kreml wywalił milion dolarów, by – pozornie – poza politycznymi gabinetami – pokazać, że winna była Gruzja, a Rosja (jak to bywa w putinowskim świecie) po raz kolejny odegrała rolę sił pokojowych i chodzącego dobra.

59946393

To film ewidentnie propagandowy; w ogóle gdy w rosyjskim kinie pojawia się wojna (Wielka Ojczyźniana, ta w Afganistanie, Czeczenii, czy w jakimkolwiek innym miejscu b. ZSRR), należy zdawać sobie sprawę, że na 10 filmów, 9 będzie zapewne kremlowską tubą jedynie słusznej wersji historycznych wydarzeń… Z Olimpius inferno nie jest inaczej.

Entomolog z USA, Michael, wybiera się do Osetii w poszukiwaniu rzadkiego gatunku (tytułowej) ćmy. Wie o regionie, do którego się wybiera tyle, ile przeciętny Amerykanin wie o świecie, czyli niemal nic. W to samo miejsce udaje się młoda dziennikarka z Moskwy, Żenia, która ma spotkać się z Michaelem już na miejscu.

Michael rozkłada na miejscu całe stado elektronicznego sprzętu i kamer na podczerwień, by “złapać” Olimpius inferno. Jego kamery przez przypadek rejestrują jednak pierwsze strzały i najazd wojsk gruzińskich na Osetię Południową.

i243892

Dalej jest już do przewidzenia. Źli, krwiożerczy i mordujący bez opamiętania Gruzini ścigają dwójkę przyjaciół, którzy posiadają jedyne nagrania będące “dowodem”, że konflikt zaczęli Gruzini, a nie – jak podaje amerykańska propaganda – Rosja. Mamy więc gruzińskich poruczników-sadystów i heroicznych szeregowców-Rosjan (jeden z nich wypuszcza rebelianta, zamiast go zatłuc). Michael ratuje życie osetyjskiemu chłopcu, Żenia wierzy w dziennikarską uczciwość i w swoje państwo. Wszystko to w sosie bombardowań, ostrzałów, świstu kul i płaczu przerażonych ludzi.

Michael po powrocie z kaukaskiego piekła, występuje w amerykańskiej TV mówiąc, że wojnę rozpoczęła Gruzja i bohatersko wychodzi ze studia, pozostawiając swoją amerykańską dziewczynę i ostatecznie wraca do swej rosyjskiej przyjaciółki.

Jest więc krew, polityka, konflikt i miłość. Są perfekcyjne (naprawdę!) zdjęcia i całkiem przekonująca gra aktorska. Są źli Gruzini i dobrzy Rosjanie… Szkoda tylko, że film nawet na kilka centymetrów nie sięga w głąb podobnych – realnych przecież! – wydarzeń. Nie twierdzę, że Gruzini w tym konflikcie byli święci (jak chciałaby w Polsce np. smoleńska wataha), ale ukazywanie aksamitnych Miedwiediewa i Putina, jest po prostu śmiechu warte…

Mimo wszystko, Olimpius inferno jest warte obejrzenia.

Pocałunek Putina (Lise Birk Pedersen, 2012)

Podziel się:
0Shares

putins-kiss-movie-poster

Pocałunek Putina, to doskonały duńsko-rosyjski dokument nakręcony przez Lise Birk Pedersen. Dokument opowiadający o proputinowskiej młodzieżówce Nasi i jednej z jej liderek, Maszy Drokovej.

19-letnia Masza na jednym z obozów zorganizowanych przez Naszych, uwiedziona osobistym urokiem [wówczas] premiera Putina, złożyła na jego policzku tytułowy pocałunek… Pocałunek na znak podziwu, uwielbienia i politycznego oddania dla ex-oficera KGB i głównego gwałciciela wolności i wszelkich swobód w Rosji.

Nasi, to perfekcyjnie działająca maszynka do krzywienia moralno-politycznych kręgosłupów młodzieży w Rosji. Maszynka perfekcyjnie sterowana przez Kreml i zawsze dyspozycyjna, gdy trzeba wyjść na ulicę i demonstrować przeciwko wszelkim opozycyjnym ruchom. Jest to młodzieżówka sterowana odgórnie, ruch masowy zorganizowany na wzór totalitarny, przy czym okraszony współczesnymi psychospołecznymi akcentami manipulacji. Nasi, jako ruch młodzieżowy posiada olbrzymie wpływy, pancerny budżet i błogosławieństwo samego Putina.

W takiej właśnie strukturze Masza pnie się ku górze – szczebel po szczeblu. W młodym wieku staje się w Rosji polityczną celebrytką, prowadzi własne talk-show, ma wypasiony apartament w dobrej dzielnicy Moskwy, jest wszędzie rozpoznawalna i bezwarunkowo oddana Putinowi, który jest dla niej absolutnym wzorem męstwa i egzemplifikacją idealnego przywódcy. Masz Drokova jest osobą niezwykle inteligentną, acz politycznie absolutnie oddaną, jeśli idzie o działalność na rzecz Naszych i Putina.

Polityczny los zetknie ją jednak z antykremlowską opozycją i z Olegiem Kashinem – antyputinowskim blogerem i niezależnym dziennikarzem, znanym z ostrej krytyki zarówno Kremla, jak i Naszych, których (nie bez powodu) porównuje do hitlerowskiej młodzieżówki [na marginesie: porównanie do sowieckiego Komsomołu również jest na miejscu – strukturalnie i politycznie Nasi są modelowym przykładem masowego ruchu młodzieżowego zorganizowanego na kształt autorytarny, gdzie myślenie krytyczne i indywidualizm bywają – łagodnie mówiąc – niemile widziane).

Kashin drogo płaci za swoje poglądy i rozliczne polemiki z Maszą na forum publicznym (internet, prasa, telewizja, demonstracje…). “Nieznani sprawcy” masakrują go tuż pod jego domem. Cudem udaje mu się przeżyć. To wydarzenie, szeroko komentowane wówczas nie tylko przez nieliczne opozycyjne media w Rosji, jest pewnym momentem przełomowym dla Maszy Drokovej…

* * *

Lise Birk Pedersen nakręciła przejmujący i bardzo sugestywny obraz. W filmie widzimy dwie strony barykady zarówno przez pryzmat ogólnorosyjskiej polityki, jak i z poziomu dwóch ludzi, których politycznie dzieli wszystko, a osobiście łączy wątła nić czegoś na kształt przyjaźni i empatycznego zrozumienia, głęboko ludzkiego odruchu, który może zmienić nie tylko poglądy polityczne, ale również pozwala na mentalne katharsis, na zerwanie kremlowskiej smyczy…

Film bezapelacyjnie warty obejrzenia – dla wszystkich, którzy chcą spojrzeć na współczesny rosyjski zamordyzm polityczny – wyrachowany, czasem siermiężny, ale zawsze bezwzględny.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=7rSbCJxrGMY&w=560&h=315]