::: zlew ::: | lasery i radiowa Trójka

Zbiorczy post, coby w jakiejś znośnej formie nie rozdrabniać się zbytnio i zawrzeć w jednym wpisie to, co kotłuje mi się w głowie… W ogóle ostatnio myślę nad tym jak rozwiązać problem natłoku myśli wszelakich i jak wpasowywać ten nurt nieuporządkowanego dumania w formę posta blogowego. Walczą we mnie dwie tendencje: przekształcić дискраст w blog monotematyczny, typowo poruszający kwestie Wschodu, Rosji, kultur Syberii i społeczno-politycznych aspektów w tej części świata, albo kontynuować pisanie o kilku

czytaj dalej…::: zlew ::: | lasery i radiowa Trójka

Jaroslav Rudiš – Cisza w Pradze | smažák, pivo a Nádraží Holešovice…

To nie będzie recenzja. Tak myślę. To będzie moja mała wędrówka; Praga, jakakolwiek by nie była i jakkolwiek by jej nie odbierać – nigdy nie znika, nie sposób jej wymazać z głowy, nawet gdyby bardzo się chciało. A ja bardzo nie chcę… * * * Gwiazdy nad Pragą zgasły. Lato się skończyło. Tak właśnie kończy się powieść Jaroslava Rudiša, Cisza w Pradze. Czeski, oryginalny tytuł (Potichu) jeszcze dobitniej splata się zarówno z treścią książki, jak

czytaj dalej…Jaroslav Rudiš – Cisza w Pradze | smažák, pivo a Nádraží Holešovice…

Upał i wrzaski

Przewiew, chłód, lodówka, wiatr, lód, piwo, zimna wódka, prysznic, wentylator, woda, cień, Якутск, Магадан… Te i kilka innych słów kołatają się od dwóch tygodni w mojej przegrzanej, zmęczonej głowie. Mimochodem człowieka dopada wkurw, rozdrażnienie, agresja wręcz, gdy bezsilnie ucieka się od tego piekła, a skutki są i tak żałosne… W domu nędzny wentylatorek, śmiesznie mały – z uporem mieli galaretowatą zawiesinę, stwarzając jedynie pozory chłodu na metrze sześciennym wokół siebie; jedyna nadzieja w przeciągu, który

czytaj dalej…Upał i wrzaski

вот и все…

Странно, не-странно, но замечаю что очень часто в последнее время думаю “по-русски” и даже не хочу иначе.. Это как другое пространство с горизонтом, которого невозможно увидеть, назвать. Тогда язык это для меня метафора того, что мне снится чаще всего: путешествия на поезде…

Нам, ебанутым, дорога в космос…

Herbata, fajka, w tle Радио Тунгуска… Nocne, trzeszczące myśli, jak karaluchy łażące po sobie, tłoczące się, ocierające się pancerzykami. W obrębie swojego mikro-świata; ni to zanurzone w rzeczywistości, ni odległe o całe lata świetlne od konkretu tejże. Nakręcana, głucho i fałszywie brzmiąca ludzka trywialność. Moja, albo twoja. Co za różnica… Kilka dni temu, po-raz-kóryś-z-kolei, potknąłem się o kilka złudnych przeświadczeń odnoszących się do drugiego – bliskiego, jak sądziłem – człowieka. Doświadczenie tyleż rozpoznawalne, co traumatyczne.

czytaj dalej…Нам, ебанутым, дорога в космос…

Zadie Smith – “Londyn NW”

Chłodno i cicho. Lekki ambient sączy z słuchawek, a ja piję zimny cydr – bynajmniej nie powodowany jabłecznym quasi-patriotyzmem; cydr jest po prostu dobry i za cholerę nie da się nim upić. Kwaśno mi na języku… Nie do końca jestem przekonany, czy ten nastrojowy ambient wlewający mi się w uszy pasuje do Zadie Smith i jej książki Londyn NW, ale odniosłem wrażenie, że joint do tej lektury pasuje wybornie. Lubię Zadie Smith i jej trochę

czytaj dalej…Zadie Smith – “Londyn NW”

Małgorzata Rejmer – “Bukareszt. Kurz i krew”

Ach, dziś wódka smakuje wyjątkowo! Zamykam książkę Małgorzaty Rejmer z prawdziwą satysfakcją, z poczuciem, że właśnie przeczytałem rewelacyjny kawałek Bukaresztu! To miłe uczucie, gdy kończąc książkę, chciałoby się zakumplować z Autorką. Tak właśnie mam dzisiaj, po lekturze Bukaresztu… Varga ma Węgry, Szczygieł ma Czechy, a Rejmer ma Rumunię. Ma i dzieli się nią z czytelnikiem w niezwykły sposób. Kiedyś moja przyjaciółka Olga, wysyłając mi Dostojewskiego w oryginale, wrzuciła do koperty pakiet nowiutkich widokówek przedstawiających Moskwę,

czytaj dalej…Małgorzata Rejmer – “Bukareszt. Kurz i krew”

Книги, водка и лень..

Część już przeczytana, część oczekuje na półce. Dodatkowo Kindle przeładowany megabajtami ebooków (w szczególności tych w rosyjskim oryginale), które czekają na swoją kolej. Umiejętnie balansując pomiędzy wydatkami z robolskiej pensji, dzielę kasę na książki, alkohol i pozostałe potrzeby życiowe (zabawny patos…). Niebawem garść recenzji, szczególnie tych “ruskich”. W jakiś przewrotny sposób mimowolnie pochłania mnie Rosja. Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka z Moskwy (która w ramach skromnego prezentu dla palacza przywiozła mi mały zapas rosyjskich Biełomorów). Poza

czytaj dalej…Книги, водка и лень..

Я живой [иногда] :)

Żyję… Nawet, gdyby mogło wydawać się inaczej, jakoś tam funkcjonuję :) Zauważyłem, że od listopada nie popełniłem tutaj nic konkretnego, ale w międzyczasie  działo się zbyt wiele, abym miał głowę do blogów i innych takich… Zmarła moja babcia, kobieta-anioł (jakkolwiek to brzmi ze strony antychrysta, nieważne), ktoś, komu w życiu zawdzięczam chyba najwięcej. To była śmierć najbardziej traumatyczna, jaką dotąd przeżyłem w rodzinie. Coś, z czym sam umierałem kilka tygodni – bez rodzinnych “fajerwerków”, we

czytaj dalej…Я живой [иногда] :)

Ostatni “Przekrój”…

Od wieeelu tygodni nie kupowałem Przekroju… Zapominałem, nie miałem kasy, kupowałem drogie kwartalniki i miesięczniki (te pierwsze o literaturze, podróżach i kulturze; te drugie: Linux, historia, rowery…) – powodów było kilka… Oczywiście wiem, kto był/jest właścicielem Przekroju, znam jego historię, wiem dlaczego ten numer, to ostatni numer. Nie zdziwił mnie burdel wokół tego tygodnika. Rozczarowywał mnie jego poziom od baaaardzo długiego czasu. Naprawdę długiego. Moja pierwsza styczność z Przekrojem, to wczesne lata 80-te. Miałem 6-7

czytaj dalej…Ostatni “Przekrój”…

TelegramTelegramBlogger