Uzależniony od podkastów

Podziel się:
0Shares

··· Wypompowany z sił po pracy, podłączam skuter do ładowania, zrzucam z siebie robocze szmaty, robię mega-mocną kawę, skręcam fajkę i odpalam podkast… Palę, gapię się przez okno; wraz z dymem ucieka ze mnie zmęczenie, a ja skupipam się na kolejnym odcinku jakiejś historii;

··· Zimę mamy wiosenną, albo jesienną. Dziś akurat pierwszy wariant. Wyjeżdżam za miasto, w głębokie zadupia. Znajduję jakąś ławeczkę pod lasem, albo stary, zrujnowany dom, siadam gdzie byle, wyjmuję z plecaka yerbomos. Świeża yerba pobudza, a w słuchawkach podkast.. Nie wiem nawet kiedy mijają dwie godziny;

··· Kolejka u lekarza, kilkadziesiąt minut przed snem, gdy mózg jeszcze coś tam kojarzy, sobotni poranek, gdy na śniadanie zapodaję sobie kilka krótkich odcinków z moich subskrybcji – krótko mówiąc, zawsze w takich sytuacjach rządzi podkast.

· · ·

Po raz pierwszy doceniłem potencjał podkastingu wiele, wiele lat temu, gdy mało  kto podniecał się tą formą przekazywania informacji. Oto bowiem decydenckie debile z Polskiego Radia postanowiły uśmiercić na falach krótkich redakcję esperancką; kraj, z którego pochodzi twórca języka międzynarodowego Esperanto, wypina się na tą tradycję i Pola Retradio en Esperanto znika z radiowego eteru… Redakcja jednak się nie poddaje, przenosi się do netu i każdy odcinek audycji w języku Esperanto można wysłuchać poprzez kanał RSS.

Tak naprawdę podkast jest “przedłużeniem” misji radia. Misji rozumianej jako rozpowszechnianie wiedzy i informacji poprzez słowo. Jest mega-przestronną formą komunikacji z odbiorcą i – co dla mnie najważniejsze w dobie kultury obrazkowej i w czasach wulgaryzowania przekazu poprzez jego permanentne skracanie i infantylizację – wymaga od nas trochę wysiłku w postaci skupienia się, zarzymania na chwilę, wyciągnięcia wniosków z tego, co dociera do nas w audio-pigułce, jaką niewątpliwie jest każdy odcinek podkastu.
Błędem byłoby jednak postrzeganie podkastingu jako “nowoczesnej wersji radia”; podkasty już dawno stanowią osobną, wyjątkową jakość i są wykorzystywane przez rzesze ludzi na całym świecie. Dzieciaki po szkole kleją podkasty o swoich problemach i pasjach, dziennikarze traktują je jako dodatkową sferę, gdzie prezentują często to, co odrzuca im mainstream, każda grupa hobbystyczna znajdzie w sieci podkasty na interesujące ich tematy. Gwiazdy, jutuberzy i inne tałatajstwo, któremu spadają rankingi, łapią się za podkasty, by podratować suby (są chlubne wyjątki wśród jutuberów, którzy tworzą naprawdę wartościowe treści w ramach podkastingu, ale to zdecydowana mniejszość). Generalnie podkast rozkwita, ma się świetnie i co najważniejsze w tych okrutnie zjebanych czasach – znajduje odbiorcę.

Podkast wymaga uwagi, jest kopem w ryj facebookowo-snapchatowym zombies, którzy “wiedzę” czerpią z postów i z obrazków dostępnych w necie. Może to właśnie podkasting stanie się jakąś formą “terapii” intelektualnej dla pokolenia bez wiedzy, bez wrażliwości, bez refleksji? Tak jak niegdyś Chory Portier, J.K. Rowling dokonał niemożliwego i oderwał dzieciaki od kompów, rzucając je w świat książek, może podkasty załatają choćby niewielką ilość dziur w mózgach młodych ludzi?

Jak zacząć przygodę z podkastami? Banalnie. Proponuję skupić przez chwilę na tym, co nas najbardziej pasjonuje, albo o czym zawsze chcieliśmy wiedzieć więcej, ale brakowało nam czasu, by zgłębić dany temat. Potem wystarczy już tylko otworzyć wyszukiwarkę DuckDuckGo (pamiętajcie: fuck off, Google!) i wpisać przykładowo: historia antyczna podkast, albo nauka szwedzkiego podkast
Istnieją oczywiście strony internetowe indeksujące podkasty – ich spis jest naprawdę imponujący! Serwisy takie jak iTunes, czy Spotify również oferują opcję odtwarzania i zarządzania podkastami. Mamy do dyspozycji aplikacje podkastowe. Wszystko podane na tacy… Wystarczy zacząć słuchać!

Czego słucham i na czym słucham? Przykładowy fragment spisu moich podkastów znajdziecie na screenie poniżej.


Generalnie tematyka podkastów, które subskrybuję, a więc słucham regularnie, oscyluje wokół filozofii, nauki, nowoczesnych technologii (cybernetyka, robotyka, informatyka), astronomii, anarchizmu, ekologii, radia… Lubię wywiady, często z ludźmi kompletnie nieznanymi szerokiej publiczności, a mającymi do powiedzenia mnóstwo ciekawych rzeczy. Uwielbiam reportaże radiowe (obecnie chyba każda rozgłośnia posiada dział z podkastami ze swoich audycji gadanych), wspomnienia, podkasty podróżnicze. Słucham podkastów po polsku, czesku, rosyjsku i angielsku; każdy język obcy radykalnie poszerza spectrum naszych podkastowych możliwości.

Na czym słuchać? Aplikacji podkastowych jest już naprawdę bardzo dużo. Dobrym wyjściem jest przetestowanie kilku i wybranie najwygodniejszej dla siebie. Osobiście testowałem kilka apek na Linuksie (w wersji GUI) i powiem szczerze, że większość, to gówniane wodotryski i mała funkcjonalność. Na uwagę zasługuje gPodder, fajna minimalistyczna aplikacja. Sam polecam dwa rozwiązania pod Linuksem: newsbeuter + mplayer oraz VLC. Pierwsza opcja dla maniaków konsoli i CLI – przez lata w ten sposób subskrybowałem kanały RSS i audycje radiowe. Drugie wyjście, to poczciwy multimedialny odtwarzacz VLC, który naprawdę rewelacyjnie sprawdza się jako podkastowa machina (screenshot powyżej jest zrobiony właśnie w VLC).

Jeśli chodzi o Androida, to dla mnie wybór jest tylko jeden: Podcast Addict. Wypróbowałem wiele aplikacji mobilnych i jedne były do dupy pod względem użytkowym, inne były płatne, a jeszcze inne zalewały mnie reklamami do zrzygania. W Podcast Addict jest absolutnie wszystko, czego potrzebujemy, by zacząć bawić się podkastami. Aplikacja jest meeega-rozbudowana, z milionem opcji, a przy tym niezwykle intuicyjna, z doskonałym interfejsem – to przykład apki przemyślanej od A do Z. Od razu czujesz, że twórcy traktują cię poważnie jako użytkownika.
W wresji free Podcast Addict jest narzędziem w pełni używalnym, z małą, dyskretną belką reklamową wyskakującą u dołu ekranu co jakiś czas – kompletnie nie przeszkadza w nawigacji. Wersja “premium”, to po prostu wyłączenie owej belki; tak naprawdę chodzi o to, aby wesprzeć twórców PA, którzy robią perfekcyjną robotę – wersja bez reklam kosztuje nas jednorazowo 10PLN, czyli śmieszne pieniądze.
PA posiada zajebisty system zarządzania podkastami, fajny odtwarzacz i przede wszystkim świetną wyszukiwarkę podkastów.

Zaczynajcie swoje przygody z podkastami i piszcie przy okazji, czego słuchacie – inspiracje zawsze mile widziane!

Canto – świetny czytnik wiadomości RSS

Podziel się:
0Shares
Wiem, że w każdej przeglądarce jest całe stado czytników RSS do zaimplementowania, dla każdego, kto lubi w tej formie gromadzić wiadomości i później z nich korzystać. Nie brakuje również osobnych aplikacji i RSS-readerów – jest tego mnóstwo!
Ustawiając na nowo w Xubuntu dostęp do interesujących mnie informacji, chciałem wybrać jakiś minimalistyczny czytnik RSS, bo nie zawsze lubię czytać wszystko z przeglądarki. Jest w tej kwestii spory wybór jeśli chodzi o Linuxa. Poszperałem trochę w repozytoriach i pośród szeregu czytników, znalazłem Canto. Opis canto na domowej stronie projektu mówi sam za siebie:

Canto is an Atom/RSS feed reader for the console that is meant to be quick, concise, and colorful. It’s meant to allow you to crank through feeds like you’ve never cranked before by providing a minimal, yet information packed interface. No navigating menus. No dense blocks of unreadable white text. An interface with almost infinite customization and extensibility using the excellent Python programming language.

Wiadomo więc o co chodzi. Chodzi rzecz jasna o to, że canto jest czytnikiem konsolowym, co było dla mnie chyba decydujące przy wyborze. Ściągnąłem więc canto (# apt-get install canto), by sprawdzić jak działa i czy naprawdę jest tak, jak zachwalają twórcy tegoż.
Powiem jedno: jak najbardziej warto zainstalować canto i korzystać z jego możliwości! Szybko okazało się, że program jest naprawdę ciekawy, łatwy w obsłudze i funkcjonalny. W każdej chwili mamy do dyspozycji wiadomości z tych kanałów, które najbardziej nas interesują – szybko i czytelnie. Zapisujemy odnośniki do tych kanałów RSS jakie chcemy i w każdej chwili są one dostępne po wpisaniu w konsoli polecenia: canto.
Konfiguracja canto jest naprawdę prosta. Poza tym na oficjalnej stronie canto znajduje się dokumentacja, manual i FAQ do programu – są tam wszystkie informacje n.t działania canto i korzystania z niego. Również stamtąd możemy pobrać program, choć w większości dystrybucji canto jest dostępne w repozytoriach.
Na zrzutach można zobaczyć jak wygląda moje canto. Dodałem program do autostartu, dzięki czemu codziennie rano mam świeże info z kraju i ze świata. Jeśli o mnie chodzi, canto przebija wszystkie inne czytniki RSS – funkcjonalnością, szybkością działania i tym, że… ech, wiadomo, mam pierdolca na punkcie konsoli ;)