zrzut…

Kurde, wszystko działa jak należy, aż nie mam o czym pisać, jeśli o Siduxa chodzi 😀 Kolejny upgrade i żadnych niespodzianek. “Zrusyfikowałem” troszkę pulpit i tyle 😉

Najnowszy zrzut…

Sidux sprawuje się całkiem przyzwoicie. Kiedy przypomnę sobie moje pierwsze spotkania z Siduxem (1,5 roku temu) zainstalowanym na twardzielu, od razu przed oczyma staje mi system wysypujący się po drugim upgradzie i marudzący okrutnie przy byle konfiguracji.
Teraz regularnie robię dist-upgrade i nie mam żadnych problemów – póki co 🙂

Upór popłaca – Sidux postawiony // #!CRUNCHBANG Linux bazuje na Debianie!

Sidux wiercił mi dziurę w brzuchu tak intensywnie, że wywiercił 12GB na partycji systemowej. Czas instalacji: 2 minuty i 12 sekund 🙂 Tym oto sposobem mam Siduxa Μόρος XFCE z jądrem 2.6.33-1. dist-upgrade przebiegł bez niespodzianek i po 25 minutach miałem już w pełni zaktualizowany system. Po dociągnięciu potrzebnych paczek, Sidux był gotowy do pracy. Jedyny zgrzyt to szwankujący emulator terminala w XFCE, więc przerzuciłem się na zacny skądinąd roxterm.
Sidux na moim kompie jest nieznacznie szybszy od Xubuntu. Póki co wszystko działa bezproblemowo – okaże się jak ta bestia na sid’owych repozytoriach będzie się sprawować. Zrzut desktopu powyżej.

Na marginesie: miłą wiadomością jest pojawienie się nowego wydania #!CRUNCHBANG Linuxa z domyślnym XFCE i – co najważniejsze – bazującego na (hurra!) Debianie (konkretnie, na Squeeze). Tak więc wydanie CrunchBang 10 “Statler” Alpha 1 nie korzysta już z repo Ubuntu. Ściągnąłem i wypaliłem z ciekawości iso. Fajna niespodzianka po prostu – liveCD działa bez zarzutu, instalacji nie próbowałem, ale z pewnością można zaufać twórcom Crunchbanga.