Laserowy Pac-Man i Zadie Smith

Japoński experimental w mglisty poranek… Zimne piwo (zamiast zimnej wódki – procentowo schodzę nieco niżej, coby nie utknąć gdzieś w mroźnej, porannej zaspie nieświadomości…), które mi nawet smakuje… Dziwne. Jakkolwiek zabrzmi to debilnie, dzisiejsza noc w pracy była w jakimś sensie ujmująca (sic!). Najpierw ekran laserowego kompa rozczulił mnie pikselami pożeranymi “na zielono” w miarę postępującego procesu cięcia, co od razu skojarzyło mi się z orwellowską wersją Pac-Man’a (gdzie pogoń jest precyzyjnie zaplanowana, a gra

czytaj dalej…Laserowy Pac-Man i Zadie Smith

TelegramTelegramBlogger