Yerba mate i Heidegger…

Podziel się:
0Shares

Za oknem piździ bezlitośnie, zima trzeszczy złowrogo, więc uzbrojony w termos z gorącą wodą, tykwę z resztkami Rosamonte i ruskie radio gdzieś tam w tle, wracam do Heideggera by nie zapomnieć jak smakuje ta kolosalna dawka “drżenia” i niepokoju…

0 odpowiedzi do “Yerba mate i Heidegger…”

  1. No ja siadam do Heideggera, jak jestem w wyjątkowo masochistycznym nastroju i mam ochotę na mentalne biczowanie żeby wiedzieć, że zawsze może być znacznie gorzej. W takim przypływie nienawiści do siebie.Za to ruskie radio brzmi zachęcająco!

  2. @Kopacz → no co Ty! aż tak hardkorowo, to się nie lubię katować – Heidegger zamarzłby mi we łbie na tym mrozie ;)@Hailgun → ruskie radio rządzi u mnie nieprzerwanie, całymi dniami :) Pzdr!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *