у кого-то богатый внутренний мир, а у меня богатая внутренняя война…

Z pracy do domu… Upalny Taszkient

Podziel się:
0Shares

Żenia jest patologicznie zapracowana. Znam ją od wielu lat, ale nie przypominam sobie chwil, w których moglibyśmy snuć mega-leniwe, długie rozmowy; zawsze w powietrzu wisi czasowy tasak, który bezceremonialnie ucina nasz kontakt – bo praca, bo projekt, bo zaległości…
Żenia ma 26 lat, ukończyła Taszkiencki Instytut Architektoniczno-Budowlany i pracuje w swoim zawodzie. Jest osobą skrytą, sprawiającą wrażenie bardzo spokojnej, stonowanej, aczkolwiek zasadniczej i konkretnej. To jedna z najbardziej ambitnych osób, jakie poznałem w swoim życiu, niezwykle poważnie traktującą to, co sobie zamierzyła i postanowiła.
Uzbekistan, jak wiadomo, jest krajem i muzułmańskim i autorytarnym. Nietrudno więc domyśleć się, jaką pozycję zajmuje tu kobieta. Nie jest to kraj tak upodlający kobiety jak choćby Pakistan; uzbeckie tradycje są jednak mocno patriarchalne i plemienne, co znajduje odbicie nawet w codziennym życiu stolicy – Taszkientu. Żenia jest młodą mężatką (co w tej części świata jest raczej normą, niestety), ale robi wszystko, by jej życie nie zostało ograniczone czterema ścianami domu, w którym “spełnia tradycyjne kobiece obowiązki”.

Kiedyś w czasie jednej z rozmów wyznała mi, że jej usilne parcie na bycie doskonałą w swojej profesji wynika z tego, że chce ona maksymalnie uniezależnić się w tej patriarchalnej przestrzeni, w której jako kobieta jest niejako podwójnie rugowana – poprzez seksistowskie tradycje kulturowe oraz przez presję w miejscu pracy; w Uzbekistanie wciąż pokutuje przekonanie, że architekt / projektant, to raczej facet, a nie kobieta.

Niemniej jednak, Żenia, to nie tylko zapracowana profesjonalistka. Zajęło mi naprawdę kilka lat, by poznać ją lepiej i przekonać się, że to cholernie wrażliwa, delikatna i fascynująca osoba! Imponuje mi jej waleczność na rynku pracy, która kompletnie nie ma nic wspólnego z naszym europejskim korporacyjnym wyścigiem pojebów w garniturach, a jest raczej twardym postanowieniem, że można z powodzeniem w tym samczym świecie funkcjonować z wewnętrzną satysfakcją – na równym poziomie z mężczyznami (jeśli nie wyżej – nie siedzę rzecz jasna w tematach architektoniczno-projektowych, ale widząc jej zaangażowanie i zasób wiedzy, jestem z niej mega-dumny!).

Na deser kilka zdjęć, jakie – jak zwykle w pośpiechu – Żenia zrobiła wracając z pracy do domu…
… a temat feminizmu i praw kobiet w Uzbekistanie poruszę w osobnym poście, próbując zorganizować kilka rozmów z aktywistkami z tego kraju.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

TelegramTelegramBlogger